31 lipca 2013

Spieszymy się. Cały czas. Dodam gazu, to zdążę jeszcze na żółtym. Kurde, za 3 minuty mam autobus. Jak przyspieszę kroku, zdążę jeszcze szybko wejść na pocztę przed pracą. Dlaczego ta kasjerka się tak gramoli? Czekam już całe 15 sekund! Brzmi znajomo?

Nie mam czasu. Nie ma kiedy. Szybko, szybko. Figę prawda! Czasu wszyscy mamy tyle samo, 24 godziny w dobie. I choć na sen jest ona faktycznie za krótka, czas, który nam pozostaje, da się spożytkować tak, żeby dzień nie przelatywał nam między palcami. Da się po prostu zwolnić.

Stres to morderca

Stres nas zabija. Najpierw nie pozwala się skupić, nie daje czasu na zdrowy posiłek, potem zaburza sen, przez niego się przeziębiamy, wreszcie na dłuższą metę właśnie przez niego zapadamy na śmiertelne choroby. Znam osobiście kobietę, której po diagnozie nowotworu piersi lekarz powiedział: „Mogła pani tego uniknąć gdyby nie ciągły stres”.

Źródeł stresu może być wiele – jakiś wampir energetyczny w postaci szefa, rodzica, znajomego czy partnera albo przypadki losowe takie jak choroba bliskiej osoby. Ale często jest tak, że to my stresujemy się sami. Przyspieszając kroku, naciskając na gaz, ciągle zerkając na zegarek. Po co? Na Wisłostradzie, gdzie jest ograniczenie do 80 km/h, zwykle jadę 90 km/h. I co? I jestem najwolniejsza, wszyscy mnie wyprzedzają.

Pomyśl, to prosta matma. Jeśli dojeżdżasz do pracy jakieś 15 km i zamiast jechać ze średnią prędkością 60 km/h przyspieszysz do 80, będziesz na miejscu o całe 4 minuty wcześniej. Cztery minuty! Co tu zrobić z tym czasem? Zwykle wielokrotność tego spędzasz dziennie na fejsie, jutubie i innych czasopożeraczach. Naprawdę warto narażać własne i cudze życie po to, by obejrzeć jeszcze jeden filmik na YT?

Zabić stres

Na szczęście ze stresem da się walczyć i wygrać. Jak?

1. Zwolnij kroku. To proste a działa. Odkąd zaczęłam chodzić odrobinę wolniej, mniej się stresuję. Po prostu wolniej przekładaj jedną nogę przed drugą – da się.

2. Wyjdź wcześniej. Daj sobie więcej czasu niż potrzeba. Sama walczę ze swoim spóźnianiem, więc od pewnego czasu planuję, że wyjdę znacznie wcześniej niż trzeba. Nawet jeśli dotrzesz na miejsce na tyle wcześnie, że trzeba będzie poczekać na spotkanie czy tramwaj, przecież masz smartfona – na pewno nie będziesz się nudzić.

3. Weź głęboki wdech. Usiądź spokojnie, zamknij oczy i weź kilka głębszych wdechów. Podobno prawie każdy z nas oddycha nieprawidłowo, bo za płytko. Warto to poćwiczyć, a przy okazji to świetnie relaksuje.

4. Otwórz oczy. Rozejrzyj się wokół, zauważ szczegóły. Ludzie często narzekają, że świat jest szarobury i smutny, a to nieprawda. Szczególnie odkąd zaczęłam robić zdjęcia widzę, że wszędzie można znaleźć coś ładnego i ciekawego. Sarna w lesie, kwiaty przy drodze, ćwierkający wróbel, piękne odrapane stare drzwi. Lubię się rozejrzeć, popatrzeć i faktycznie widzieć.

5. Wyjdź na rower. Póki jest pogoda korzystaj z niej. Całą zimę narzekamy na… zimę. Odkurz swoje dwa kółka i w drogę. Najlepiej powoli, bez pośpiechu.

6. Uśmiechnij się do ludzi. Polacy to ponuraki. Chodzą ulicami wpatrzeni w jakiś punkt przed siebie. Nie odwracaj wzroku i po prostu się do kogoś uśmiechnij, jest duża szansa, że odpowie uśmiechem.

Twarz potrzebuje 17 mięśni, by wyrazić uśmiech, a aż 43, by wyrazić smutek. Uśmiechnij się – to łatwiejsze.

7. Jedz zdrowo i nie za dużo. Ludzki żołądek ma wielkość pięści – to wystarczająca porcja jedzenia, żeby nie odczuwać głodu. Zwykle zjadasz znacznie więcej, prawda? W swoim posiłku zadbaj o ilość i o jakość. Z lekkim brzuchem łatwiej się odpoczywa. OK, ja też lubię pizzę i chipsy i czasem sobie na nie pozwalam. Ale wszystko z głową.

8. Twój przyjaciel – zioło. Mam tu na myśli miętę i melisę, głuptasy. Zaprzyjaźnij się z miętą, która świetnie łagodzi żołądek po zbyt obfitym albo ciężkostrawnym posiłku, a melisa doskonale uspokaja. Może zamiast kawy czy herbaty?

9. Idź spać. Nic tak nie regeneruje jak sen. Każdy potrzebuje inną ilość snu na dobę, ale zwykle 4-5 godzin to za mało. Daruj sobie internet na jeden wieczór w tygodniu i po prostu wcześniej przytul się do podusi. Rano mi podziękujesz.

10. Pracuj tylko tyle ile to konieczne. Jeśli Twój pracodawca nie rozumie, że pracuje się po to żeby żyć, a nie żyje po to, by pracować, czas go zmienić. Nie przesadzaj z tzw. dyspozycyjnością. Nikt na łożu śmierci nie żałuje, że nie spędzał więcej czasu w pracy, dlatego podczas tych 8 godzin zrób swoje, ale potem znajdź czas dla siebie.

11. Spędzaj więcej czasu z bliskimi. Unikaj wampirów energetycznych. Rodzina i przyjaciele, jeśli naprawdę potrafią wspierać, dadzą Ci najwięcej pozytywnej energii, pozwolą czuć się swobodnie, dobrze się bawić, odpocząć od pracy i codziennych obowiązków.

12. Na kłopoty – floating. A co to?

Floating to relaks, o jakim Ci się nie śniło

Nawet jeśli brakuje Ci silnej woli albo wszystko powyższe zawiedzie, uratuje Cię floating, czyli najlepszy możliwy relaks. Floating to unoszenie się na mocno osolonej wodzie w specjalnej kapsule odpływowej. Ponieważ woda w niej ma temperaturę ciała, po chwili przestajesz ją czuć i masz wrażenie stanu nieważkości. To relaks najwyższego lotu. Z kapsuł regularnie korzystają zagraniczni sportowcy, bo godzinna sesja świetnie odpręża mięśnie, kręgosłup, wzmaga koncentrację i rozluźnia. Działa cuda na kobiety w ciąży, osoby zmęczone i zestresowane.

Kapsuła jest jednoosobowa, wchodzi się do niej nago. Można zgasić światło, więc leży się w całkowitych ciemnościach. Dobrze izoluje dźwięki, zatem to czas spędzony w zupełnej ciszy, chyba że wolimy posłuchać odgłosów natury – do wyboru jest kilka różnych podkładów dźwiękowych takich jak szum morza, las czy łąka. Kiedyś myślałam, że najlepszy relaks to masaż, ale tu niezbędne jest zaangażowanie drugiej osoby, no i nie każdy masaż jest przyjemny. Floating to jak podróż w kosmos. W zasadzie jesteś tylko Ty sam ze sobą. Jesteśmy przyzwyczajeni do pośpiechu i hałasu miasta, więc może wcale nie być łatwo się po prostu wyciszyć i uspokoić na godzinę. Ale zdecydowanie warto spróbować. Ja skorzystałam z sesji w Oceanie Spokojnym na mokotowskim osiedlu Marina i zdecydowanie polecam!

Ty jesteś najważniejszy


Nie da się po prostu żyć długo i szczęśliwie. Trzeba działać w tym kierunku. Wiesz, kto jest najważniejszą osobą w Twoim życiu? Ty. Zadbaj o nią. Zadbaj o siebie.

  • Ola

    A właśnie miałam pytać, czy byłaś w końcu na tym floatingu :) w Krakowie też jest, więc chyba się niedługo wybiorę :D

  • Marysia Sharnet

    Kocham Cię! :D Jesteś niesamowita! :D

    • Dziękuję! :) Wpadaj częściej, takie komentarze zawsze przyjmę tu z ochotą. ;)

  • Pingback: Targ Śniadaniowy, czyli sposób na fajną sobotę | wittamina - najzdrowszy rozsądek()

  • Virion

    Zawsze mnie dziwi że dzisiaj mimo takiej nagonki na zdrową żywność i na zdrowy tryb życia ludzie ciągle trują się chemią lekarską, a nie lepiej spróbować naturalnych specyfików? Pomogą, a nigdy nie zaszkodzą.

    http://naturalneleki.com/

  • Ajlar

    Ja wspomagam sie w stresujacych mnie sytuacjach zazywajac dzien przed oraz w ten sam dzien – Forstres. Zawiera on bowiem tylko i wylacznie naturalne skladniki, oraz co wazne – nie uzaleznia i nie otumania! Juz wiele razy pomogl mi przetrwac trudy zycia codziennego.

  • Krystyna

    Mi na silny stres pomaga tylko Forstres. Próbowałam już różnych technik relaksacyjnych ale efekty są krótkotrwałe. Tabletki mam zawsze przy sobie i sięgam po nie w stresujących sytuacjach.

  • Mnie to nie pomaga tz wyciszę się ale przy następnej stresującej sytuacji napięcie wraca ze zdwojoną siłą i potem komuś może się dostać dwa razy bardziej. Mnie jedynie pomaga wysiłek fizyczny. Prawie codziennie chodzę do Saturn Fitness na Bielanach na trening siłowy i kondycyjny po tym schodzi ze mnie cały stres.

  • mic85

    Jeśli tylko ma się czas na ćwieczenia to jest to dobry sposób na odreagowanie stresu. Natomiast równie dobrą alternatywą są tabletki na naturalnych składnikach np. nervomix.

  • Pingback: 23 pomysły na posty, w których umieścisz linki partnerskie()

  • Anita

    Do tej listy dodałabym jeszcze relaksującą kąpiel. Ja co niedziela zamykam się w łazience, włączam ulubioną muzykę, zapalam świeczki, dodaję kilka kropel ulubionego olejku eterycznego, ostatnio to lawendowy z damai, i odpływam w świat relaksu na 30 minut. :) Choćby walili i krzyczeli nie wychodzę. :) Potem jestem jak nowo narodzona, odprężona i zrelaksowana.