31 października 2015

Blog Forum to dla mnie wyjątkowe wydarzenie, ponieważ właśnie edycja z 2012 roku zachęciła mnie do założenia bloga. W tym roku miałam dwa zadania specjalne — wywiad z Profesorem Bralczykiem i pomoc dla Austina Kleona. Dwaj ważni goście i dwie niesamowite osobowości. Oto jak to wyglądało naprawdę.

O wizycie Austina Kleona dowiedziałam się kilka miesięcy wcześniej od organizatorów, którzy poprosili mnie, żebym podczas jego wizyty się nim zajęła. „Co to znaczy «zajęła»?” zapytałam wtedy. „No wiesz, opowiesz mu o tym, jak wygląda blogosfera, oprowadzisz go po Gdańsku, jak będzie miał jakiś problem, to miej go na oku”. Brzmi super, bo zapowiada się możliwość dłuższego pogadania z kimś mądrym!

Zabrałam się wtedy do czytania jego najnowszych książek, żeby nie było siary, że nawet nie wiem, czym się zajmuje. Obejrzałam też wywiad z Austinem, żeby sprawdzić, czy nie mówi czasem z mocnym teksańskim akcentem — na szczęście nie. Będzie git. I tak mi mijały tygodnie oczekiwania na BFG, które zawsze jest epickie, bogate we wrażenia, fajne spotkania i mnóstwo wiedzy — czytałam książki Austina i patrzyłam na kalendarz, kiedy ten 26 września w końcu nadejdzie.

Pewnego dnia organizatorzy dzwonią jeszcze raz. „Zaprosiliśmy Profesora Bralczyka, który miał wygłosić prelekcję, ale woli, żeby ktoś z nim przeprowadził wywiad, a w zasadzie podrzucał tematy do omówienia i pomyśleliśmy o Tobie”. No nieźle. Lekko nie będzie, więc mówię: „OK, ale tylko z Pauliną”. Paulina się zgodziła i przez następne 3 tygodnie przygotowywałyśmy się do rozmowy. Obmyśliłyśmy pytania, ich kolejność, kto które zada. Będzie git.

Nadszedł wreszcie 25 września, czyli piątek przed konferencją. Po południu poznałam Austina Kleona, z którym spacerowałam po Gdańsku, opowiadałam mu o polskich blogerach i zaprowadziłam do knajpy, gdzie zajadał się pieczonym ziemniakiem z gzikiem. To był dobry wybór. Weszliśmy też do sklepiku z bursztynową biżuterią w poszukiwaniu pamiątki dla jego żony i to właśnie tu wydarzyła się scena, o której Austin opowiedział w swojej prezentacji w sobotę rano. Sympatyczny i mądry facet z poczuciem humoru. Rozmowy z nim to była czysta przyjemność. Oto jego genialne i inspirujące wystąpienie (niestety tłumaczone na j. polski):

Nasz wywiad z Prof. Bralczykiem zaplanowano na niedzielę rano. To godzina, o której nikt nie chce występować, bo wszyscy są zwykle zmęczeni po sobotnim wieczorze. Ja też byłam zmęczona, bo choć alkoholu nie tykam, była to już trzecia noc z rzędu, kiedy się nie wyspałam, więc moje reakcje były mocno opóźnione. Pocieszało mnie to, że pewnie zbyt wiele osób nie przyjdzie tak z rańca, ale jednak Profesor ma dużo fanów i widownia była pełna. Bo nie wierzę, że ktokolwiek zmusiłby się do takiego poświęcenia ze względu na nas dwie, na pewno nie.

fot. Paweł Wyszomirski

Wstać trzeba było jeszcze wcześniej niż inni, ponieważ byłyśmy z Pauliną umówione na pogawędkę z Profesorem przed naszym wywiadem, ażeby się poznać i omówić ostatnie szczegóły. Podczas niej nasz optymizm poszedł się czesać. Z naszej listy pytań Profesor wykreślił połowę i nie był w nastroju do żartów, choć próbowałyśmy rozluźnić atmosferę. Ustaliliśmy przynajmniej, że zaczniemy rozmowę na scenie od śmiesznej scenki — ja zadam pytanie, czy Profesor wie, dlaczego to my z nim rozmawiamy, czy wie na przykład, jakie jest moje ulubione danie i co Paulina lubi w wolnym czasie. Miał odpowiedzieć, że tak — naleśniki i seks. Zgodził się na taki scenariusz, a potem na scenie odpowiedział „Nie wiem”. Wyszłyśmy przez to trochę na buraki, ale cóż, same się w nie wpakowałyśmy, zdaje się. Ostatecznie nasza rozmowa była częściowo improwizowana, a to z racji niewielu pytań z naszej listy, które mogłyśmy zadać.

fot. Paweł Wyszomirski

Po zejściu ze sceny nieśmiało zapytałam Profesora: „I jak?”. Na co odpowiedział: „No, ja myślę, że byłem doskonały”. I był, to trzeba przyznać. Na pożegnanie ucałował nas w ręce, a gdy sobie poszedł, uścisnęłyśmy się z Pauliną mocno, bo tylko my wiedziałyśmy, jaki temu wywiadowi towarzyszył stres.

Byłam też w szoku, jakie pozytywne komentarze pojawiały się na Twitterze na temat naszego wywiadu. On się jednak podobał! Potem już do końca dnia zbierałyśmy komplementy od uczestników BFG. A w naszych głowach było tylko jedno słowo: uf! W całości nasza rozmowa, a właściwie monolog Profesora przerywany naszymi pytaniami, wyglądał tak:

A reszta BFG jak zawsze była świetna. Dla mnie najciekawsze wystąpienia to Włodek Markowicz o emocjach i Konrad Kruczkowski o zrozumieniu i porozumieniu. Zawsze chętnie słucham wszystkich wystąpień, nawet tych wydawałoby się mniej ciekawych, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy czasem choć jedno zdanie z takiej prezentacji nie skłoni do myślenia albo podpowie jakiś pomysł czy po prostu warto będzie je usłyszeć. Dlatego nie opuszczam żadnych prelekcji. Nigdy. No i do tego dostałam bluzę z napisem, który każdy próbował rozszyfrować – najlepszy prezent.

Organizacyjnie natomiast inne imprezy tego typu powinny się od BFG uczyć. Zawsze jest świetna lokalizacja, doskonała logistyka i oznakowanie, cudna atmosfera, megaciekawi goście, wspaniały prowadzący (Radek Kotarski tak bardzo daje radę, że chciałabym, żeby prowadził wszystkie konfy) i po prostu mucha nie siada. Już się nie mogę doczekać kolejnej edycji!

fot. Paweł Wyszomirski

  • Dopiero jak się podgląda tak od kuchni człowiek uświadamia sobie ile to przygotowań. Żeby przeprowadzić dobry wywiad trzeba najpierw poznać drugiego człowieka, poczytać to co napisał, poszperac. Efekt końcowy doskonały. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Marcin

    Z tego co czytam to Jaśnie Pan Profesor wyszedł na człeka pszenno – buraczanego. Nie miał za bardzo ochoty być pewnie na tym wydarzeniu.

  • AsiaGrushka

    Ten Pan Profesor w moim skromnym mniemaniu wyszedł po prostu na nadętego bufona. Szkoda, że znam tak mało ludzi, którzy z tym nabytym tytułem, nie zmienili się nagle w „nadczłowieka”, jak ten Pan. Btw, dziewczyny, good job!

  • Zuza | Zaczytana Susan

    Ojoj, nie koniecznie Wam Pan profesor ułatwił prowadzenie wywiadu, aż jestem zdziwiona.

    Ale Wy byłyście świetne! :)

  • Zanim przeczytałam relację wywiad wydawał mi się lekki, zaplanowany i przyjemny w odbiorze. Teraz jednak Pan Profesor pokazał się z całkiem innej, niekoniecznie przyjemnej strony. Tak czy siak gratuluję odwagi, pomysłu i zimnej krwi :)

  • Adrian

    Mina i spojrzenie Pauliny po pytaniu „czy prof wie co Arlena lubi jeść, a co Paulina lubi robić w wolnym czasie” bezcenna :D

    • Właśnie dlatego, że nie tak się umawialiśmy. :)

      • Adrian

        Po przeczytaniu Twojego tekstu stało się to jasne, ale ten wywiad oglądałem 2 tygodnie temu i wtedy się zastanawiałem o co chodzi, czemu Paulina tak na starcie pajacuje ;)

        Mimo wszystko, tak jak koleżanki niżej wspomniały. Dałyście radę i bardzo dobrze się to oglądało i słuchało.

  • OlaP

    Oglądając wywiad (powyższy tekst przeczytałam później) odniosłam dwa wrażenia. Po pierwsze, że pan profesor zdecydowanie dominuje w tej konwersacji tak jakbyście były mu potrzebne jedynie za tło. Po drugie, że Paulina kompletnie nie przygotowała się merytorycznie do wywiadu. Nie przepadam za kreacją Pauliny, którą na własny użytek nazywam „seksowną kicią” i popis swoich umiejętności również dała w tym wywiadzie, włącznie z wyzywającym strojem. Za to Ty, Arleno, dzielnie się broniłaś i starałaś się jak najlepiej wykonać powierzone Ci zadanie.
    Po przeczytaniu powyższej relacji już wiem skąd się wzięło moje pierwsze wrażenie. Jeśli to był ustawiany wywiad, nie mogło być inaczej.
    Nie dziwi mnie natomiast zmiana przez profesora umowy z żarcikiem na rozpoczęcie. Naprawdę uważałyście, że odpowiedź „naleśniki i seks” jest super? Naleśniki – ok, ale ten seks? Gdyby profesor tak odpowiedział posypałyby się w domysłach pytania „a skąd on wie, że seks? czyżby…?”. Ja jedynie na miejscu profesora od razu bym się nie zgodziła na taki scenariusz, no ale może refleksja przyszła później. A może chciał Wam, śmieszkom, utrzeć trochę nosa.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i pozytywne. Powodzenia we wszystkich aktywnościach, za które się zabierasz.

    • zielam

      Ten pomysł na początkowy żarcik, w moim odczuciu, był raczej niestosowny i wypadłby słabo. Zwłaszcza przy takim rozmówcy. Wyglądałoby to co najmniej dziwnie.
      Całość wypadła nieźle. Czasami dowcipnie, z drobnymi złośliwościami. Was tam wyraźnie było za mało, ale jak miał być to wywiad, cóż poradzić.

  • Gwajer

    Widziałem ten wywiad z Bralczykiem wcześniej, zanim trafiłem na ten blog. Niestety, odczucie po obejrzeniu wywiadu się potwierdziło… Szkoda tylko, że ceniony profesor systematycznie staje się nieludzki i gburowaty. Szkoda, bo mądry człowiek, a taki egocentryczny i pozbawiony szacunku do innych się staje…
    Fajny blog, dobrze się czyta, wszystko jasne i zrozumiałe. Dziękuję :)

  • Asa

    o co chodzi z tym akcentem z teksasu ? często w filmach się z niego śmieją ? Ty tutaj też o tym wspomniałaś, ale chyba pod względem problemów z zrozumieniem.

  • Pingback: Przegląd najlepszych polskich blogów – Listopad 2015. | Blog Marcina Mniej – Zadowolony jest Bogatym.()

  • Paweł M.

    Pani Arleno, polecam Pani kanał na youtube swoim uczniom, dziś jeden z nich zdradził mi, że miał okazję Panią spotkać w finale pewnego konkursu . Uczennica polecila też ten blog. Gratuluję Pani cierpliwości w rozmowie, wspaniałego blogu/a i oczywiście pomysłowo wykonanej bluzy.

  • Al

    Nie odebrałam Pana Prof. jako osoby będącej nadętym bufonem, tak jak to padło w komentarzach. Tak naprawdę zastanawiam się skąd taka opinia. Skoro miał być przeprowadzony wywiad to czy nie powinien on składać się z proporcji 80:20? 80% – czasu wypowiedzi merytorycznej gościa i 20% prowadzących wywiad? Żart, który miał być na początku, jako rozluźniający był co najmniej nie stosowny dla człowieka z takim wykształceniem oraz w ogóle jako żart dla każdego. Pan Profesor sam podkreślił, iż tematykę dotyczącą sfery intymnej najlepiej pozostawić właśnie w tej sferze (dotyczyło to fragmentu dotyczącego przekleństw). Może stąd Pan Profesor pominął żart o „naleśnikach i seksie” i pozostawił to w kwestii Pani indywidualnych upodobań… uważam, że było to właśnie wyrazem szacunku dla Prowadzącej;))
    Jeśli chodzi o Panią to uważam, że pomimo nieudanego ustawienia wywiadu poradziła sobie Pani bardzo dobrze. Z opinią dotyczącą Pani Pauliny zamieszczoną w poniższych komentarzach zgadzam się. Nie wiem czy takie zachowanie było efektem stresu i sposobem na jego odreagowanie, czy też Pani Paulina po prostu ma taki sposób bycia.
    Wypowiedzi Pana Profesora bardzo mnie zainteresowały i sądzę, że wrażenie dotyczące bycia nadętym bufonem zostało stworzone ponieważ konferencja miała być „na luzie”, a poproszono o wypowiedź (merytoryczną) Profesora. Żałuje, że ludzi z takim zaangażowaniem i chęcią do podzielenia się zdobytą przez siebie z innymi wiedzą na uczeni, czy też w codziennym życiu jest tak mało.
    Natomiast Pani Arleno bardzo lubię Pani filmiki i chętnie je oglądam starając się zapamiętać jak najwięcej;)

  • Agk

    Ja rownież nie rozumiem skąd negatywne opinie na temat pana Bralczyka. Jak sam stwierdził, wypadł doskonale i nie sposób się z tym nie zgodzić.
    Według mnie natomiast nie jest w najlepszym tonie komentowanie, jakby nie było publiczne, spraw zakulisowych. Gdyby nie to, wywiad oceniałbym dobrze. A tak, dowiedziałam sie o nieszczęsnym naleśniku i seksie i jakis niesmak pozostanie. Jednakowoż tragedii nie było, a pani kanał o języku angielskim jest naprawdę rewelacyjny. Świetny pomysł, realizacja, naprawdę nieczęsto trafia się na youtubie taka perełka.

  • Marcin

    Pamiętajmy, że Profesor Bralczyk jest osobą o ugruntowanej pozycji, więc ma prawo to okazywać w sposobie wypowiadania się lub traktowania innych. Wiek też daje takie prawo. Pamiętajcie hejterzy internetowi z problemami… :-)

  • sara

    Moim zdaniem te opinie to po prostu hejty ja bym co niektórym radził zacząć kurs
    konwersacje polski Gdańsk bo nie potraficie się porozumieć za pomocą Preply
    http://etranslator.com.pl/temat-gdy-korepetycje-sie-rozrastaja?pid=8365#pid8365

  • Tomasz

    Dopiero teraz zauważyłem, że najnowszy wpis jest sprzed roku… Szkoda :(

    • Ard

      Yhm, wchodzę średnio co drugi dzień, ale niestety, nic się nie zmienia :(