18 sierpnia 2015

Prawie każdy z nas kiedyś uczył się angielskiego, niektórzy nadal się uczą, ale pomimo tego znam całą masę dorosłych znajomych, którzy chcieliby się podszkolić albo nie są zadowoleni ze swojego poziomu znajomości języka. Jak najlepiej się uczyć angielskiego, gdy się już jest dorosłym?

Metod jest kilka i żadna nie jest obiektywnie najlepsza, bo to, czy zadziała, zależy od wielu czynników – m.in. od naturalnych predyspozycji do przyswajania języków obcych, ilości czasu, jaki chcemy na naukę poświęcić, naszej determinacji i poczucia obowiązku, preferencji i wreszcie tego, ile pieniędzy chcemy na to wydać.

Dorośli mają jeszcze to do siebie, że po jakimś czasie lubią szukać wymówek. Najpierw przestają regularnie odrabiać zadanie, potem co jakiś czas odwołują lekcje, aż w końcu całkiem rezygnują z nauki po kilku miesiącach i tyle było z wielkich, ambitnych planów. Tak jest dlatego, że gdy uczymy się języka w latach szkolnych, obojętnie czy w szkole, czy poza nią, jest to dla nas po prostu dodatkowy przedmiot. Nie myślimy o tym, po co to robimy, choć gdzieś z tyłu głowy jest zarys świadomości, że to nam się kiedyś przyda, ale kiedy i do czego, to w sumie nie wiemy. Natomiast jako dorośli mamy już konkretny cel – chcemy dostać lepszą pracę, wyjeżdżamy za granicę i chcemy się lepiej porozumieć, musimy dobrze wypaść na spotkaniu biznesowym itp. To są wszystko cele na niedaleką przyszłość, a nauka języka to niestety proces bardzo długotrwały, więc po krótkim czasie dorośli często się zniechęcają, bo efekty przychodzą wolno.

Lekcje indywidualne

Jednym z częściej wybieranych trybów nauczania są po prostu korki, czyli lekcje z nauczycielem 1:1, które mają mnóstwo plusów: elastyczne godziny i dni lekcji, materiał w 100% dostosowany do potrzeb ucznia, uwaga nauczyciela skupiona całkowicie na jednej osobie, dużo czasu na mówienie. Ich wadą jest z kolei to, że są drogie w porównaniu z innymi formami nauki, no i że łatwo się z nich wymigać – nieraz zdarzyło mi się, że uczeń odwołał lekcję w ostatniej chwili albo po prostu zapomniał na nią przyjść, a czas już dawno miałam na to zarezerwowany.

Kurs w szkole językowej

Na kursie w szkole językowej pracujemy w grupie. Jeśli nie będzie nam się chciało iść na zajęcia, one i tak się odbędą, więc je przegapimy, ominie nas część materiału, a pieniędzy się nie odzyska. To wiele osób bardziej motywuje do regularnego chodzenia na lekcje. Praca w grupie ma też swoje zalety, bo wchodzimy w interakcje nie tylko z nauczycielem, ale i z innymi uczniami, możliwe są zatem ćwiczenia w parach. Z kolei mamy mniej czasu na mówienie i jeśli nauczyciel nie zadba o to, by każdy rzeczywiście zabrał głos, bywa tak, że przez cały czas trwania kursu niektóre osoby nie odezwą się ani razu. Trudno wtedy powiedzieć, że uczą się mówić w danym języku, raczej rozumieć.

Kurs online

Dzięki internetowi możemy też uczyć się na kursie bez wychodzenia z domu. To szczególnie fajna opcja dla osób z małych miejscowości, gdzie nie ma szkół językowych. Wystarczy nam tu internet, ale i… wewnętrzna motywacja, bo nie zawsze w przypadku takich kursów mamy nauczyciela, który dopilnuje systematyczności. Ten system nauki wydaje mi się dobrym rozwiązaniem dla dość zaawansowanych uczniów, którzy już znają podstawy i potrafią też pracować samodzielnie, ale też dla młodzieży, która lubi nowe technologie.

Dobry miks

Ostatnio dowiedziałam się, że są też kursy, które łączą chodzenie na zajęcia z nauką przez internet i takie oferuje szkoła empik school. Zaprosili mnie niedawno, żeby mi o nich opowiedzieć. Podeszłam do tego dość sceptycznie, bo w cuda nie wierzę – wszelkie akupunktury z hipnozą, angielski w tydzień albo dla dzieci w żłobku to moim zdaniem pic na wodę fotomontaż. Byłam ciekawa, czy tym razem będzie tak samo. Zdziwiłam się, bo okazało się, że to jednak całkiem ciekawa opcja.

Format nazywa się Fast&Flexi i polega na tym, że zadania, które można wykonać samodzielnie, takie jak ćwiczenia gramatyczne czy utrwalenie materiału (w sumie jakieś 30% pracy), rozwiązuje się online zamiast na zajęciach, kiedy nauczyciel siedziałby tylko i czekał, aż uczniowie skończą pracować. Zastanowił mnie ten człon „Fast” w nazwie, bo ja nie wierzę w to, że niby można się nauczyć języka błyskawicznie – oczywiście, są wybitnie utalentowane i zdeterminowane jednostki, ale to bardzo rzadkie wyjątki. Tu z kolei jest tak, że kurs na danym poziomie wcale nie musi ruszyć po wakacjach, tylko w dowolnym momencie roku, pod warunkiem tylko, że zbierze się grupa min. 5-6 osób. A po jego zakończeniu można od razu zacząć kolejny poziom, więc jeśli ktoś nie chce robić wakacyjnej czy innej przerwy, to faktycznie łącznie na opanowanie języka na poziomie egzaminu First (dawniej FCE) wystarczyć mu może ok. 3 lat. To jest naprawdę błyskawiczne tempo, ale wymaga oczywiście dużo intensywnej pracy.

Jak znaleźć nauczyciela?

Niezależnie od tego, jaki system nauki wybierzemy, bardzo ważny jest w tym nauczyciel. Wiele osób zniechęca się do języka tylko dlatego, że nie mieli szczęścia trafić na dobrego nauczyciela. Przede wszystkim musi to być osoba, co do której kompetencji nie mamy wątpliwości. Dobry nauczyciel potrafi skomplikowane rzeczy wyjaśnić prostym językiem, mówi z nienagannym akcentem i potrafi go nauczyć oraz nie boi się powiedzieć, że czegoś nie wie lub że musi coś sprawdzić, ale nie powinno się to też zdarzać zbyt często. Powinien na pewno zwracać uwagę na wszystkie aspekty nauki, czyli nie tylko czytanie i pisanie, ale także mówienie, którego na kursach czasem bywa zbyt mało. Bardzo pomaga też to, jeśli nauczyciel po prostu wzbudza sympatię i go polubimy, bo wtedy lekcje stają się przyjemnością i chętniej się na nie chodzi.

Filmy, seriale, piosenki

Można się też uczyć bez nauczyciela, na przykład z filmów czy seriali, ale to też jest raczej jeden z późniejszych etapów nauki. Dzieciaki często chłoną słówka z kreskówek czy gier i to jest bardzo dobre, ale nie nauczy nas komunikowania się w różnych sytuacjach, a do tego przecież potrzebny jest nam język. Na pewno to wszystko jest doskonałym uzupełnieniem nauki na co dzień, no i wiele z tych materiałów dostępnych jest za darmo, więc korzystać na pewno warto. Ja uczyłam się angielskiego w czasach bez internetu, więc jak sobie teraz myślę, ile treści jest na wyciągnięcie ręki, to nic tylko słuchać i chłonąć!

Cierpliwości

Najważniejsze w nauce w wieku dorosłym jest to, żeby nie tracić zapału. Trzeba się przygotować na to, że to potrwa i będzie wymagać systematyczności. Niestety z językiem nie jest jak z jazdą na rowerze, że się to pamięta nawet po wielu latach. Ta wiedza jest raczej jak mięśnie na siłce – jak się jej nie ćwiczy, ona zanika. I uczmy się nie na rozmowę kwalifikacyjną czy na wyjazd, tylko po prostu po to, żeby w dowolnej sytuacji umieć się swobodnie porozumieć i się tego nie bać.

Nauka na YouTube

Niedawno uruchomiłam kanał na YouTube, gdzie próbuję pokazywać, jak lepiej mówić po angielsku. Program nazywa się „Po Cudzemu” i jeśli macie ochotę posłuchać o ciekawostkach i sztuczkach na swobodne i pewniejsze mówienie, zapraszam. Oto pierwszy odcinek, a jest ich już kilka:

Może kogoś z Was zmotywuje do zastanowienia się nad swoją nauką angielskiego. Mam nadzieję, że pomogłam. :)

P.S. Oprócz mnie empik school zaprosił do współpracy też Nishkę – jedną z moich ulubionych blogerek, która razem z córką idzie na kurs angielskiego i opisuje swoje przygody wakacyjne związane z tym, że angielski musi jeszcze podszkolić. Inwestycja w angielski to zawsze dobra inwestycja. Bardzo to polecam!

_______________
Tekst zawiera lokowanie produktu i powstał na skutek współpracy z firmą empik school, ale żadna jego część nie została mi podyktowana. Zawsze piszę to, co myślę, a myślę bardzo. Najzdrowszy rozsądek przede wszystkim.

  • Jakub

    Ciekawie.

    A jaki jest koszt takiego kursu Fast&Flexi? Na stronie szkoły ciężko znaleźć dokładną informację. :)

    • Dopytałam o to na spotkaniu, bo sama byłam ciekawa. :) Cena jest różna, bo zależy od np. miejscowości (w mniejszych miastach jest taniej), godzin zajęć (rano jest taniej niż wieczorem), poziomu itp. Ale podobno jeden poziom to średnio 2500 zł, więc cena jest porównywalna z innymi szkołami językowymi.

  • Pingback: How young are you? Nishka idzie z córką na kurs angielskiego | Nishka()

  • Przemek Ratajczak

    W Polsce uczymy się, żeby dostać certyfikat, zdać egzaminy. Wymusza to stosowanie metod rodem z XIX w. – zakuwanie tabel i robienie setek testów. Tymczasem podstawą języka jest komunikacja i rozmowa. Dlatego często Polak boi się odezwać za granicą, bo w głowie analizuje tabele odmian, wyjątki, końcówki, wymowę. Szkoła zazwyczaj utrwala w nas odruch, że lepiej nie mówić nic niż się zbłaźnić błędem gramatycznym. Tymczasem każdy Włoch mówi po angielsku – dlaczego? Bo ma to wszystko gdzieś i mówi, co mu przyjdzie do głowy – nie ważne, czy to będzie poprawne – zawsze się dogada :)

    • powertyq

      „każdy Włoch mówi po angielsku” – haha dobre :) Ja mam zupełnie inne zdanie na ten temat.

      • Sandra

        Wlasnie wrocilam z wczasow we Wloszech i co? Nauczylam sie komunikowac sie po wlosku bo inaczej nie przetrwalabym tam trzech tygodni. Tam praktycznie nikt nie mowi po angielsku, nawet w restauracjach w centrum np Bolonii. Nie znaja nawet podstawowych slow typu water :)

        • Mieszkam i pracuje we Włoszech. Jest dokładnie tak jak mówi Sandra :)

    • małamiss

      no tak, ale na pewnym etapie nie chodzi tylko o to, aby się dogadać… chodzi też o to, aby zrobić to dobrze (gramatycznie i stylistycznie, ważna jest również prawidłowa wymowa, np. żeby nie wymawiać słowa ‚dog’ jako ‚dok’)…. no chyba że komuś chodzi tylko o to, żeby „jakoś” się dogadać…

  • haha! dopiero teraz obejrzałem pierwszy odcinek „Po cudzemu”. rozwaliłaś mnie :D

  • nigga

    ale słaby product placement…

    • Pokaż mi, jak to robić lepiej. Chętnie się nauczę. Pozdrawiam!

  • Sandra

    Wszystko ładnie pięknie ale błagam, powiedz mi co to za marka i kolor na paznokciach! :p ;)

    • Astor Quick’n’Go 45 sec nr 240. :)

  • Dzięki za ten wpis. Dobrych porad nigdy za wiele :) Tym bardziej, że dopiero zaczynam naukę …

  • Boomer

    Ale ten „Najzdrowszy rozsądek” to kuje w oczy :)

    • Może najwyżej kłuć. :)

      • Boomer

        jezu, literówka w komentarzu u Arleny #najgorzej

        • abc

          Jezu to imię – z wielkiej litery…

          • Alishja

            Jak już sobie tak wytykacie błędy, to się dołączę- wielką literą! :)

          • zielam

            DUŻĄ nie wielką

          • GrajewsKi

            http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;443

            Jak już poprawiać, to z uzasadnieniem. Chyba że go nie ma… ;)

    • Mateusz Tracz

      Kłuje

  • grunt to uczyć się dla siebie i mieć świadomość, po co to robimy ; ) wtedy zawsze znajdzie się energia i czas!

  • Ja jakos nie moglam sie przekonac do angielskiego, nie umiem go do dzis, choc niektorzy twierdzą, ze to straszny obciach.

  • Olcias

    Ja nauczyłam się wiele nowych słów na takich serialach jak „Friends” czy Big Bang Theory lub oglądając Hell’s kitchen i Masterchefa w wersji amerykańskiej :) Po za tym umówmy się, seriale w wersji oryginalnej są o wiele śmieszniejsze ;) Subtitles suck!

  • Jestem obecnie przed wyborem skype-nauczyciela i nie jest to łatwe. Ale angielski to dla mnie język – studnia bez dna, bo im więcej się uczę tym jest trudniej więcej do nauki. A początki były takie proste i przyjemne. Zupełnie odwrotnie niż z francuskim, który na początku jest bardzo trudny, a później już jest tylko z górki :)

  • Piotrek

    Wystarczy chciec a wszystko się da. Moi rodzice ucza się angielskiego w podwarszawskiej szkole językowej Pi School i bardzo chwalą sobie sposób nauczania. Dokształcają się i wierzą, że język im pomoże a ja trzymam za nich kciuki!

  • Krzysiek

    Masz tak cudowny sposób pisania, że normalnie gęba mi się sama uśmiecha z każdym zdaniem, które czytam :)) Jeszcze nigdy nie widziałem takiego superowego bloga, keep it up!

  • KellyCMI

    Nie znam się, więc się wypowiem ;)
    Angielski mam opanowany w sposób całkiem niezły, szczególnie komunikację – myślę, że niewiele jest rzeczy, które załatwiam po polsku, a których nie mógłbym załatwić „in inglisz”. Do tego poziomu doprowadził mnie w szkole średniej nauczyciel-sadysta, z którym podręcznik szkolny na poziomie średniozaawansowanym musieliśmy opanować w 2 tygodnie (uwierzcie, że się da…), a później jechaliśmy ze słownikiem tematycznym – średnio po 2 tematy miesięcznie. O dziwo wszystko się ładnie utrwalało i do dziś sam się dziwię, skąd znam niektóre słowa (np. „wózek trzpieniowy plotera”…). Lekcje były prowadzone po angielsku. Raz tylko się zdarzyło, że próbował nam po polsku wytłumaczyć jakaś szczególnie trudną strukturę gramatyczną, ale widząc nasze zaniepokojone miny z uśmiechem znowu przeszedł na angielski ;)
    Niestety dziś kuleje u mnie gramatyka, a pisanie w tym języku, to kompletna abstrakcja (ostatnio napisałem kilka zdań na kartce, odłożyłem ją na kilka dni, wróciłem i przeraziłem się składnią i błędami ortograficznymi – ktoś musiał mi tę kartkę podmienić).
    Trzy lata temu podjąłem nowe wyzwanie językowe – nauka języka chińskiego! Ostra jazda bez trzymanki. Przez pierwszy rok uczyłem się u polskich nauczycieli, którzy dobrze znają ten język. Później w wyniku niedostępności w moim mieście nauczycieli na odpowiednim poziomie znajomości chińskiego, zmuszony byłem zgłosić się do native speakera (tych akurat w moim mieście nie brakuje!). Byłem pełen obaw, ponieważ uważałem, że na moim poziomie znajomości chińskiego było za wcześnie na takie zderzenie. W moim przypadku okazało się jednak, że to był wspaniały wybór. Moja chińska nauczycielka co prawda mówi w miarę po polsku i po angielsku, ale i tak staramy się jak mówić głównie w Jej ojczystym języku, co pozwoliło mi się odblokować! Dzięki Niej stałem się o wiele bardziej komunikatywny, zacząłem pojmowac rzeczy, których polscy nauczyciele nie potrafili mi wyjaśnić. Teraz stosuję mix: 2h tygodniowo u polskiego nauczyciela języka chińskiego i kolejne 2 z native speakerem. Zawsze któreś z nich potrafi znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytanie! Jedyną wadą tego rozwiązania są koszty.
    Zachęcam do spróbowania skorzystania z usług native speakera, nawet na wczesnym etapie nauczania. Mnie w chińskim dało to dużego kopa do przodu (choć jeszcze bardzo dużo mi brakuje do poziomu zadowalającego ;) ).

  • Barbara

    Super strona oraz kanał na yt!
    Subskrybuje żeby uniknąć takich kwiatków ;)
    https://www.youtube.com/watch?v=pge3Tb3yT9g

  • Ja po dziewięciu latach nauki szkolnej znam angielski na poziomie biernym – jestem w stanie ogólnikowo zrozumieć tekst czy wypowiedź, ale w drugą stronę, to jest napisać coś po angielsku, to już nie za bardzo. Chyba warto by się jednak nieco podszkolić.

  • Zawsze miałam problem z językiem angielskim, bo w szkole skupiałam się na niemieckim. Dziś nie znam dobrze, ani jednego, ani drugiego. Tak jak napisałaś- z nauką języka, jest jak z chodzeniem na siłownię. Odkąd natknęłam się na Twój kanał- zostałam wierną fanką. W sposób ciekawy i przystępny pokazujesz zakamarki językowe. Chłonę jak gąbka, do tego stopnia, że mam zamiar zapisać się na kurs językowy i wziąć się za siebie pod tym kątem. Żałuję, że nie jesteś z mojego miasta i nie mogłabym chodzić na lekcje do Ciebie, bo jesteś totalnym motywatorem mojej osoby. No ale cóż. Nie można mieć wszystkiego. Pozdrawiam i życzę sukcesów ;)

  • Iskra

    Tutaj kochana masz 100% racji, gdy chodziłam do collegu zawsze kazdy nauczyciel kazal mi siedziec cicho, daj szansę innym więc przez to czulam sie zacofana, doslownie cofalam sie w nauce ang. Nie rozwijalam sie, zaczelam watpic w siebie, w moj ang-mimo ze juz ukonczyla kilka roznych kursów z dobrymi wynikami- w mozliwosc dalszego rozwoju.Ostatnia nauczycielka byla ok tylko ze …jak to ona wyrazila (jest egzaminatorem Uniwerku Cambridge) „ja wiem ze ty wiesz,ty szybko myslisz ale inni musza tez sie rozwijac”. Tylko ze w tych „innych” nie bylo mnie,ale mysle ze wroce na uczelnie znowu bo kocham ang , taka moja mala mania, szkoda ze moj syn nie potrafi zrozumiec dlaczego jego mama lubi sie uczyc.

  • Iskra

    Arlena powiedz mi szczerze czy spotkalas sie z takim zjawiskiem ktore opisalam wczesniej żeby uczen sie cofal? Bo To nie bylo tylko moje odczucie ale takze kumpeli z ktora siedzialam w lawce na zajeciach.

  • Gramofon

    Ja z kolei zauważyłam u siebie ogromny problem.
    Bardzo intensywną naukę angielskiego (w gimnazjum i liceum, 8h tygodniowo, z 3 nauczycielami – cudowna szkoła prywatna) skończyłam 4 lata temu. W trakcie nauki wszystkie umiejętności językowe rozwijane są równomiernie, więc po maturze płynnie mówiłam, czytałam, pisałam i słuchałam bez większych problemów. Teraz jednak mój kontakt z językiem ograniczył się do seriali, filmów, czy piosenek i okazuje się, że jakimś cudem przestałam umieć mówić po angielsku! Jestem w szoku jakie okropne błędy wychodzą z moich ust gdy muszę porozumieć się z moim hiszpańskim współlokatorem… Już o wymowie nie wspomnę… Jak mnie naprawić?!

    • Nomnom

      Każdy się cofa jeżeli nie używa języka ,oglądaj seriale po angielsku bez polskich napisów to wróci angielski ;)

  • Angielskiego uczyłam się naprawdę przez bardzo długi czas. Szkoła podstawowa, gimnazjum, potem liceum, studa. W liceum angielski zaczął mnie męczyć bo mieliśmy naprawdę słabą nauczycielkę, więc dość mocno zraziłam się do tego języka. Używałam go tylko, jak musiałam ale jakąś wiedzę miałam. Gdy skończyłam studia okazało się, że… O matkoboska… Wszędzie każą znać ten piekielny angielski, w każdej niemalże pracy. Jakimś cudem udało mi się znaleźć fajną pracę, która wymagała (i wymaga nadal :)) współpracy z Amerykaninami… Angielski jakoś sam wchodził mi do głowy, i aktualnie czuję, że jest ogromny progres :). To miłe uczucie. A w najbliższą środę nawet mam prezentację w tym języku przed sporą widownią i stresuję się bardzo, ale jestem pełna optymizmu :).

  • Rafał

    Witaj ..dzięki za to tak pozytywne flow…siedzę dzisiaj w domu i już jestem na 14tym #PO cudzemu.:). Słucham ( i oglądam) więc dalej a trafiłem na Ciebie ..poprzez Kuźniara i jego Snapa…po nitce do kłębka i jestem tu. Jeszcze raz ..DZIĘKI!

  • Wiele ciekawych porad.
    Grunt to mieć dobrą motywacje :)

  • Marcin Mag

    Dobry.Czy mogła by pani sprawdzić na angielskojęzycznych stronach internetowych czy Ci Amerykańscy naukowcy w końcu odkryli ile czasu uczy się przeciętny człowiek np.języka obcego czy czegokolwiek innego? Jakieś twarde dowody opis badań-co,po jakim czasie,w jaki sposób i za ile. Skoro wiedzą że po miesiącu jakieś tam puszyste Florydzianki opalające się jak wieloryby na plaży będą miały pani figurę jedząc przez wiosnę mniej GMOburgerów a więcej warzyw.To chyba też już robili badania na stu menelach spod budki z piwem przyczepiając im akumulatory z timerem do jajec jako motywację i szprycując ich kudzu aby nie pili.Po roku zrobili im jakieś egzaminy FCE i stwierdzili że większość z nich nauczyła się tylko na 30 % choć bardzo się starała aby usmażono im jajek. Skąd wiadomo że ja po trzech/czterech latach nauczę się aby zadać egzamin FCE i czemu 3 lata a nie 2 lub rok bo…? Człowiek to chemia-zbiór atomów które w przestrzeni utrzymuje energia. Jak jej zabraknie to ciało się rozpada bez względu jak silną mamy motywację czy nie wbrew naszej woli.Wszyscy mamy podobnej wielkości płuca zużywające podobną ilość tlenu przez tę samą ilość czasu.Więc gdzie jest ta granica przyswajania przez większość dorosłych.Wszyscy tylko obiecują że ,,można coś umieć” ale ja ciągle zapominam i tracę motywację. Coś czuję że ja mam jakiś popsuty mózg bo przez całe 30 letnie życie niczego się nie nauczyłem i nie osiągnąłem-brak matury,prawka,kobiety.Gdybym pochodził z bogatej rodziny to bym dla pani cały mój rodzinny spadek przepisał żeby mnie tylko pani to udowodniła że ja też mogę umieć tj.pani.

  • Aga

    Cześć! Co poleciłabyś do pracy samodzielnej, żeby osiągnąć poziom C2? Startuję z C1.

  • Antoni Cyganowicz

    z kanałów na yt, poza Twoim (lol) polecam jeszcze https://www.youtube.com/user/papateachme?nohtml5=False

  • Joanna

    Pani Arleno, byłabym wdzięczna za Pani opinię na temat słowników. Jaki słownik (do CPE) by Pani polecała? Do tej pory korzystałam z Longmana angielsko-angielskiego w wersji komputerowej,ale właśnie po obejrzeniu Pani filmiku o nauce słówek przyszło mi do głowy,że może lepiej szukać polskich odpowiedników,bo potem niby wiemy,co dane słowo znaczy, a tłumaczenie czasem trudno znaleźć. Jak Pani uczyła się słownictwa? W angielsko-angielskim słowniku, a potem ang-polskim?

    • Wolę sprawdzać znaczenie najpierw w słowniku ang-ang, a tylko jeśli ta definicja mi nie wystarcza, zaglądam do ang-pl. No i podczas wykonywania tłumaczeń ang-pl i pl-ang są niezbędne. Z dwujęzycznych polecam ten, który stoi na mojej półce, czyli Oxford-PWN dwutomowy pl-ang i ang-pl.

  • Krzych

    Uczę się j.angielskiego od kilku lat. Zajęcia odbywałem w szkole językowej, potem na zajęciach grupowych w mojej firmie pod okiem świetnie przygotowanej językowo lektorki po filologii angielskiej. Następnie przyszedł czas na zajęcia indywidualne i rozpocząłem z osobą z praktyką w nauczaniu metodą Callana, następnie z filologiem j.polskiego z bogatą zagraniczną praktyką w posługiwaniu się j.angielskim, potem spotkania z native speaker, jak również z metodykiem nauczania j.angielskiego. Tytułowe pytanie „… da się ?” jest oczywiście retoryczne bo da się – ja w to wierzę. Niestety rzeczywistość jest bardziej okrutna niż można się spodziewać. Otóż moje doświadczenia opisane na początku przekonały mnie, że żadna z wymienionych tam osób nie ma pojęcia o specyfice podejścia do nauki języka w grupie osób dorosłych – mam tu na myśli 40+, 50+, 55+. Oczywiście teorią tego zagadnienia zajmuje się andragogika, ale wiedzieć to nie to samo co umieć. Należy się zgodzić, że nauka języka osób dorosłych wymaga zaangażowania ze strony lektora i jest to trudne oraz wymaga dużego poświęcenia. Jednocześnie nie ma mowy o tym, że samo uczestnictwo w zajęciach kogoś nauczy języka. Nie oszukujmy się – to wymaga własnego wysiłku – nikt nikogo na siłę nie nauczy języka obcego. A zatem prace domowe są obowiązkowe i nie ma przed tym ucieczki. O co mi tak naprawdę chodzi? i po co to wszystko wypisuję? Otóż zachęcony tytułem tego artykułu i licznymi opiniami chciałbym zadać pytanie – czy ktoś potrafi opisać najistotniejsze(!) cechy jakim powinna odpowiadać organizacja nauki z osobami dorosłymi? Oczywiście mam swoje zdanie w tej sprawie, ale bardzo chętnie zapoznam się z Waszymi opiniami. Wydać pieniądze to żadna sztuka, ale właściwie je zainwestować … to duże osiągnięcie.

  • Ann

    Jakie filmy poleca Pani po angielsku, chodzi mi o to, żeby wymowa była w miarę zrozumiała dla kogoś z średnim angielskim. Poleca Pani z napisami czy bez?

    • Szymon

      Na początek filmy robione pod kątem szerokiego odbiorcy, czyli bardziej „Adam Sandler”, niż „Woody Allen”. A tak najlepiej chyba będzie zacząć od kilku animacji dla dzieci i dorosłych w rodzaju „Madagaskar”, nie będzie frustracji że nie wiesz o co chodzi.
      No i seriale, też może na początek nie „House of cards” tylko „Przyjaciele”, czyli seriale o prostych ludziach, dla szerokiego odbiorcy. Seriale są też dobre bo są krótkie, nie zawsze ma się 1,5h na obejrzenie filmu, a im więcej się ogląda tym lepiej.
      Napisy są bardzo dobre ale tylko i wyłącznie po angielsku, z polskimi wcale nie będziesz przyswajać języka. Jeśli do tej pory uczyłaś się z książek możesz kojarzyć niektóre słowa tylko w formie pisemnej a z napisami usłyszysz jak się je wymawia i zwyczajnie zrozumiesz więcej.

  • Nomnom

    Jeśli ma się pieniądze to najbardziej polecam kursy angielski w Anglii . Można spędzić czas w Anglii np Cambridge czy Oxford i uczyć się w tym samym czasie. Tak chyba najlepiej bo przebywając z Anglikami 24 na dobę najłatwiej ;)
    Polecam też filmy z polskimi napisami a później ten sam film z ang napisami .