8 czerwca 2015

Okulary noszę odkąd miałam 12 lat, czyli… no, powiedzmy, że już bardzo długo. Zaczęłam, kiedy Coca-Cola miała tylko jeden smak, a na przerwach grało się w gumę. Moje obecne okulary to już moja siódma albo ósma para. A może by je zmienić na soczewki?

Strach ma wrażliwe oczy

O soczewkach kontaktowych zaczęłam myśleć poważniej, kiedy moja twarz coraz częściej stawała przed obiektywem, a od okularów odbijało się światło. Nie wygląda to dobrze, a czasem, gdy staje się na zielonym tle, może nawet powodować to, że w twarzy widać dziury, bo zielone refleksy od szkieł stają się powierzchnią przezroczystą. Tylko że ja lubię moje okulary, nawet mam je w logo bloga! Co tu zrobić?

Drugi problem jest taki, że mam bardzo wrażliwe oczy. Wrażliwe na dotyk. Kiedy ktoś mnie maluje, gdy przychodzi do malowania oczu, powieki mi skaczą, mam odruch odsuwania się, wszystko mnie łaskocze i lepiej żebym sobie pomalowała oczy sama. A tu soczewką trzeba dotknąć oka. Jak to tak? Umrę prędzej, niż mi się to uda. Tak myślałam. Któregoś dnia dzwoni do mnie pani z Johnson & Johnson (pamiętacie, co to jest to & i skąd się wzięło?) i zaprasza mnie na badanie wzroku, dopasowanie soczewek i szkolenie z tego, jak je zakładać, zdejmować i w ogóle pan specjalista w salonie opowie mi wszystko i mnie wszystkiego nauczy. Chyba wyczytali mi to w myślach! Pomyślałam sobie „Ten pan jeszcze nie wie, z jakim trudnym przypadkiem będzie mieć do czynienia, ale skoro sam się prosi, proszę bardzo, challenge accepted!”.

Nic nie wiem, nie znam się

Nie wiedziałam o soczewkach nic. Zero okrąglutkie. Nie wiedziałam nawet, czy wymiennie można stosować pojęcia szkła kontaktowe (jak mówi wiele osób) i soczewki kontaktowe – okazuje się, że tylko soczewki to poprawny termin, bo one nie są wykonane ze szkła, tylko z miękkiego materiału, przypominającego cieniutką i miękką gumę. Lubię poznawać świat, uczyć się nowych rzeczy, więc stwierdziłam, że spróbuję – najwyżej jeśli mi się nie spodoba, dam sobie spokój, ale przynajmniej będę wiedzieć, co zacz. Okazuje się, że rodzajów soczewek jest mnóstwo. 1-dniowe, 2-tygodniowe, miesięczne, miękkie, twarde, bezbarwne, koloryzujące, toryczne (dla osób z astygmatyzmem) i zwykłe. Między innymi tego dowiedziałam się od znajomych, których wypytałam na Fejsie o ich doświadczenia z soczewkami. Nawet nie wiedziałam, że aż tyle osób je nosi!

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad soczewkami kontaktowymi, ale boję się, że jak zdejmę okulary, to mi spadnie IQ….

Posted by Arlena Witt on Wednesday, April 29, 2015

Mój pierwszy raz

W salonie optycznym spędziłam łącznie dwie godziny. Najpierw przeszłam najdokładniejsze w życiu badanie wzroku z użyciem różnych dziwnych urządzeń przypominających sprzęt z łodzi podwodnych, a potem większość wizyty zajęło opowiadanie o soczewkach – jak się z nimi obchodzić, jak je czyścić, nawet jak i czym myć ręce przed dotykaniem soczewek, no i wreszcie na koniec – to, czego się bałam najbardziej, czyli zakładanie i zdejmowanie.

Pierwsze założenie zajęło mi jakieś 20 minut. Najdziwniejsze uczucie jest wtedy, gdy na jednym oku jest soczewka, a na drugim jeszcze nie, bo widzi się jednocześnie wyraźnie i niewyraźnie. Potem przez 10 minut oczy się uspokajały i przyzwyczajały do soczewki, a potem znów specjalista je obejrzał, czy soczewki dobrze leżą i są właściwie dopasowane. Zdejmowanie było trudniejsze i zajęło mi z 30 minut. Jestem pod ogromnym wrażeniem specjalisty, który wykazał się anielską cierpliwością. Te początkowe trudności trochę zniechęcają, ale z relacji wielu znajomych wiem, że to kwestia wprawy i po prostu każdy następny raz jest łatwiejszy. Tak jest zresztą ze wszystkim, if you know what I mean.

Pierwszy dzień w soczewkach. Jest atmosfera sukcesu.

Polecam 1-dniowe

Soczewki, które dostałam do przetestowania to soczewki 1-dniowe, a więc jednorazowego użytku. To bardzo wygodne, bo zakłada się zawsze czyste i nowiutkie soczewki, a po zdjęciu można je wyrzucić i nie martwić się o czyszczenie czy przechowywanie. W ogóle 1-dniowe soczewki są wygodne dla osób, które czasem nadal chcą nosić okulary, a ja właśnie tak zamierzam robić.

Testowany przeze mnie model to coś nowego, bo są dostępne do kupienia dopiero od zeszłego miesiąca i nazywają się 1-Day Acuvue® Define™ (w skrócie: 1DAD – trochę śmiesznie, bo to „jeden tata”). Nie są koloryzujące, ale mają takie wzorki na obwódce, więc na oku jest widoczny pewien efekt – można powiedzieć, że akcentują wygląd oka. Są ich dwa rodzaje: Natural Sparkle™ i Natural Shimmer™.

Oba mają wzorek. Sparkle to niebiesko-szary wzór, a Shimmer – brązowo-brunatny, ale obydwa pasują do wszystkich kolorów oczu, bo akcentują obwódkę, a nasz naturalny kolor oka jest nadal widoczny. Efekt jest niesamowity, nie spodziewałam się, że będzie to aż tak fajnie wyglądało.

Po lewej oko bez soczewki, po prawej oko z Natural Sparkle™.

Po lewej oko bez soczewki, po prawej oko z Natural Shimmer™.

Akurat ten konkretny model nie jest dla mnie, ponieważ to soczewki dla osób, które nie mają astygmatyzmu, a ja niestety mam. Szkoda, bo efekt dają świetny. Dostępne są w mocach od -0,25 do -9 dla bliskowidzów i +0,5 i +1 dla dalekowidzów. Fajne jest też to, że pomagają chronić oczy przed promieniowaniem UV, ale oczywiście dla pełnej ochrony należy dodatkowo założyć okulary przeciwsłoneczne z odpowiednim filtrem UV, bo soczewka przecież nie zakrywa całego oka.

Kilka protipów

Najcenniejsze info, jakie dostałam od znajomych i specjalisty w salonie optycznym, to m.in.:
– najpierw zakładaj soczewkę, a dopiero potem się maluj, ale bez kreski na wewnętrznej części oka;
– najpierw zmyj makijaż, a dopiero potem zdejmuj soczewkę – chociaż zetknęłam się też z odwrotnym zaleceniem, więc chyba muszę jeszcze dopytać innego specjalisty o drugą opinię;
– jeśli masz alergię na pyłki, w sezonie pylenia lepiej odstawić soczewki;
– pojemnik na soczewki wielorazowego użytku nie powinien mieć kontaktu z wodą – czyści się go tylko płynem do soczewek;
– najlepiej przynajmniej przez 2 dni w tygodniu dać oczom odpocząć od soczewek;
– uważaj, czy nie zakładasz soczewki na lewą stronę – można to sprawdzić, zginając ją w palcach, jeśli krawędzie zbliżają się do siebie, soczewka jest na właściwej stronie.

Po lewej soczewka wywinięta na lewą stronę (krawędzie zniekształcone i nieskierowane ku sobie), po prawej soczewka wywinięta na dobrą stronę (krawędzie skierowane ku sobie).

Po wielu próbach

Ten mój pamiętny pierwszy raz z soczewkami był prawie miesiąc temu. Od tego czasu nosiłam soczewki może z 5-6 razy i przy ostatnim zakładaniu i zdejmowaniu znalazłam wreszcie swój sposób na to, żeby zrobić to szybko i łatwo. Zajęło mi to kilka sekund i jestem z siebie megadumna! To dowód na to, że jeśli nawet taka przewrażliwiona łamaga jak ja się nauczyła, to znaczy, że każdy sobie z soczewkami poradzi. Trzeba tylko trochę cierpliwości i prób.

Przetestuj za darmo i/lub wygraj sesję z Tyszką

Soczewki 1-Day Acuvue® Define™ możecie dostać do przetestowania za darmo. Trzeba tylko wypełnić ten formularz i pójść na badanie wzroku (ono jest akurat płatne). A poza tym w tym konkursie można wygrać sesję z Marcinem Tyszką albo zapas soczewek na rok lub pół roku – trzeba tylko odpowiedzieć na pytanie w 240 znakach. Myślę, że to spoko forma konkursowa, więc zachęcam do spróbowania – szczególnie tych, którzy są aktywni na Twitterze, bo macie już wprawę w pisaniu zwięzłych i kreatywnych rzeczy.

Czy mieliście podobne przeboje jak ja z pierwszymi soczewkami? A może dopiero myślicie o pierwszych soczewkach? Chętnie posłucham o Waszych bólach, żeby nie wyszło, że tylko ja jestem jakaś dziwna.

_______________
Tekst zawiera lokowanie produktu i powstał na skutek współpracy z firmą Johnson & Johnson Vision Care (JJVC), ale żadna jego część nie została mi podyktowana. Zawsze piszę to, co myślę, a myślę bardzo. Najzdrowszy rozsądek przede wszystkim.

  • Dość ordynarna ta reklama. Czuć, co się święci od początku :)

    • Przecież tekst jest oznaczony jako powstały przy współpracy, nie jest to żadną tajemnicą, więc słaby z Ciebie Szerlok. :) Pozdrawiam!

      • asiama

        Wszystko prawda, ale taki wpis kładzie cień… szkoda.

        • A to bardzo ładne wyrażenie. Takie poetyckie. Pozdrawiam!

          • asiama

            :) cięta riposta zawsze w cenie. Okej, zostaję. Pozdrawiam.

          • asiama

            po namyśle: zostaję, póki co.

  • I teraz mi się przypomniało jak dostałam piękne, barwiące tęczówkę na głęboki granat soczewki. Oczy w nich wyglądały obłędnie, ale zakładając je popłakałam się i posmarkałam. Prze jakąś godzinę wyglądałam jak siedem nieszczęść z pięknym kolorem tęczówki. :P

    • No właśnie dużo słyszałam o tym, że trzeba wiele wypróbować, żeby dopasować do siebie.

  • Agnieszka Kowalska

    Pierwsze założenie soczewek w gabinecie trwało w moim przypadku prawie godzinę. Ze zdejmowaniem było krócej. Teraz zakładam obydwie w niecałe dwie minuty. Noszę miesięczne, to bardziej się opłaca, bo noszę je prawie codziennie. Po jakims czasie widać, że były już noszone, ale nie czuję dyskomfortu. Też się bałam soczewek, a teraz lubię je bardziej niż moje okulary :)

  • Poszło Ci szybciej niż mi, ja się dopiero zbieram :)

    • Trzymam kciuki! Ale uwierz, nie było łatwo. :)

      • Nie mam problemu z dotykaniem oka, mam nadzieję, że reakcja samego organizmu nie sprawi problemów :)

  • W.

    Zastanawia mnie protip ‚najpierw zmyj makijaż, a dopiero potem zdejmuj soczewkę’. Może ktoś zna uzasadnienie? Mnie radzono dokładnie na odwrót, choć przetestowałam oba sposoby i po prostu zmywanie bez soczewki jest wygodniejsze dla mnie.

    • Mnie specjalista w salonie powiedział, że chodzi tu o to, żeby nie zabrudzić soczewki, a jak przy zdejmowaniu masz jeszcze pomalowane oko, można ją pobrudzić lub zarysować pyłkiem cienia czy grudką tuszu.

    • Wendy Testaburger

      Jako optometrysta się wypowiem: zdecydowanie najpierw zdjąć soczewkę potem myjemy buzię. Po pierwsze, przy tarciu powieki wacikiem do demakijażu bardzo łatwo soczewkę przesunąć np.pod górną powiekę, po drugie, o ile prościej można zabrudzić soczewkę płynem do demakijażu niż przy sprawnym ściąganiu z pomalowanego oka, a po trzecie, zero kontaktu soczewki z wodą, a przy myciu buzi ciężko zastosować się do tej zasady.

  • Kiedyś nosiłem soczewki i czułem się wyśmienicie. Tylko teraz, gdy jestem duży i mam zarost, to bez okularów wyglądam jak terrorysta :/

    • To prawda, że okulary dodają spokoju i inteligencji. :)

  • Soczewki to super sprawa. Największa zaleta, poza fizycznym brakiem okularów, to możliwość zobaczenia wszystkiego dookoła bez konieczności obracania głowy, żadnej ramki w polu widzenia, itp. I w końcu można nosić wszystkie okulary przeciwsłoneczne, bez inwestowania w dużo droższe korekcyjne.
    Już większy problem mam teraz z przestawianiem się w drugą stronę: po latach soczewek zapomniałam, jak bardzo okulary zmniejszają obraz i zniekształcają go po bokach. Więc przesiadka w tę stronę była dla mnie dużo trudniejsza niż początki z soczewkami.

    Dodatkowy protip, dla wszystkich, którzy mają różną wadę na obu oczach:
    – kupuj takie pojemniczki, w których nawet na ślepo rozróżnisz prawą stronę od lewej
    – zawsze zakładaj i zdejmuj soczewki w tej samej kolejności
    Uwierzcie mi, rano na wpółśpiąco można się zakręcić która była która :)

    • Dobra wskazówka! Kupię nowy pojemnik, bo w tym, który mam teraz, faktycznie na ślepo komórki są nie do odróżnienia.

  • Soczewki używam od niedawna, bo w pracy od jakiegoś czasu mam do wyboru podwójne okulary lub soczewki. Poza tym podobają mi się moje oczy i nie chcę ich dawać w oprawki. Jednak na weekendy oczy odpoczywają, bo jak nie muszę to nie zakładam. Dobrze, że mam małą wadę (-1.0). Ale polecam je dla osób, które nie lubią żeby oczy ciągle tak samo wyglądały (za szkłami okularów nie widać górnej powieki, więc nie ma sensu jej malować). :)

  • A. I to o zaginaniu soczewek fajna ciekawostka. Soczewki zawsze mają napisy lub cyferki i po tym się poznaje czy na dobrą stronę, a czasem nie chciało mi się im przyglądać.

  • blodbad

    Cieszę się, że się udało. Ja już dwa razy podchodziłem do soczewek i niestety nie potrafię ich założyć.
    Reklama – może i oznaczona, ale i tak jakoś jak śledziem po gębie.

    • Mnie się udało dość sprawnie dopiero za chyba piątym razem. Myślę, że warto popróbować jeszcze.
      A pokażesz mi, jak Ty publikujesz materiały sponsorowane? Chętnie nauczę się od najlepszych, jak to robić lepiej, żeby nikogo nie bolało.

  • Marcinq

    Ja okulary noszę odkąd miałem 5 lat czyli już będzie 14 lat. W związku ze zbliżającym się latem pomyślałem o soczewkach i jestem umówiony na Niedzielę w Vision Express na dźganie swoich oczu. Zobaczymy jak pójdzie ;)

  • Okulary towarzyszyły mi od 9 roku życia do 19-tego, kiedy to całkowicie wymieniłem je na soczewki. Pamiętam pierwsze próby ich zdjęcia po powrocie od okulisty, który mi je sam na wizycie założył. Siedziałem chyba z pół godziny i płakałem nad swoim losem, w co to ja się wkopałem. Z kolejnymi próbami szło coraz szybciej.

    Dzisiaj po czterech latach noszenia soczewek mogę się nazwać rutyniarzem, wyrobiłem sobie swoje własne sposoby zakładania i zdejmowania, które stosuję z automatu w kilka sekund.
    Raz na dwa lata chodzę na kontrolę (za co okulista mnie trochę ganił), ale po badaniu okazuje się, że wszystko jest super, żadnych rys na powierzchni oka ani nic, a przyznam Ci się, że po paru latach rutyny zdarza mi się niektóre zasady użytkowania dosyć mocno naginać.

    A co do sprawdzenia dobrej strony soczewki, to wystarczy położyć sobie ją na palcu i jeśli jest ładnie półokrągła skierowana do góry to jest ok. Jeśli jednak jest zniekształcona i jest bliska wywinięciu się na palec to znak, że trzeba ją wywinąć na dobrą stronę :)

    Polecam soczewki wszystkim, zwłaszcza tym, którzy tak jak ja zawsze chcieli nosić okulary przeciwsłoneczne, a nie mogli. Noszenie fotochromów z czasem zaczęło mnie mocno irytować. Dzięki soczewkom czuję się lepiej :)

    • Tak, to prawda, że często soczewka się odkształca sama, jeśli jest na lewej stronie, ale to zależy też od tego, jaka to jest – czy cienka, czy grubsza, czy toryczna, czy sferyczna. Ta metoda, o której napisałam, jest ponoć uniwersalna i zawsze się sprawdza.

  • Ja kiedyś chciałem soczewki, ale nie jestem w stanie nawet kropli do oczu zapuścić. A dotknąć oka to już w ogóle abstrakcja.

    • Doskonale Cię rozumiem, sama do niedawna tak miałam. Może jeszcze spróbujesz?

  • Aleksandra Płaza

    Ja swoją przygodę z soczewkami zaczęłam dość wcześnie (pierwsze w wieku 12 lat) i chyba wypróbowałam ich wszystkie możliwe rodzaje. Jednodniowe, kolorowe, miesięczne… i w końcu natrafiłam na takie, które noszę do dziś. U mnie najlepiej sprawdzają się ortosoczewki, czyli w skrócie twarde soczewki, które zakładamy na noc, zdejmujemy rano i już potem cały dzień widzimy bardzo dobrze. Takie soczewki wystarczają na ok. 2 lata, ja już noszę swoją trzecią parę. Według mnie bardzo ułatwiają życie i ciężko mi znależć jakieś ich słabe strony. Dodam, ze regularnie badam oczy i żadne zmiany czy pogorszenie wzroku u mnie nie wystąpiły. Bardzo polecam :)

    • O kurczę, to bardzo ciekawe! Nawet nie wiedziałam, że takie są.

    • Anonimka

      Od prawie 2 lat również mam ortosoczewki i nie mam im nic do zarzucenia. Wcześniej wada mi się coraz bardziej powiększała, co pół roku zmieniałam okulary, aż w końcu okulistka poleciła mi właśnie ten typ soczewek. Od kiedy je noszę, to wada mi się nie powiększyła ani o odrobinę. :) Także również polecam. ^^
      PS Wcześniej myślałam, że nigdy nie będę nosić soczewek, bo wkładanie sobie czegoś do oka nie brzmiało zbyt zachęcająco.. Ale teraz cieszę się, że się przełamałam. :D

  • I guess

    Za rzadko piszesz. Stanowczo za rzadko. Ja wiem, że posty są wysokiej jakości i w ogóle, ale nie przesadzajmy. Piszesz raz na miesiąc, kobieto!

    • Magda

      Podpisuję się. Bardzo lubię czytać Twoje wpisy, ale raz na miesiąc? :'(

      • Biję się w piersi. Wybaczcie! Ale dziś jest ten wyjątkowy dzień, kiedy jest coś nowego do poczytania. :)

  • ojej – właśnie odkryłam, że jestem ekspertkaw temacie – od początków liceum nosze soczewki – czyli już całkiem długo. 1-dniowe nosze czasami – na wyjazdach. Najlepiej sprawdzają się u mnie 2-tygodniowe Acuvue Oasis Johnsona. Kiedyś bardzo cjciałam miec niebieskie oczy – ale w niebieksich soczewkach wyglądam nienaturalnie. Może zielone?

  • Ja soczewki pierwszy raz przymierzałam jako dwunastolatka – wtedy to była trauma. Ale teraz nie wyobrażam sobie bez nich życia, czuję się zbyt nudnie w okularach (chciałabym wyglądać tak, jak potrafią w nich wyglądać niektóre dziewczyny ;]). Nie wyobrażam sobie pójść bez soczewek do kina (szczególnie na 3d) albo prowadzić auto (jak założyć do okularów jeszcze przeciwsłoneczne?).
    Nie polecam zmywać makijażu przez ściągnięciem szkieł – bankowo cały makijaż wpadnie do oczu, zapaskudzi soczewkę i będzie okropnie.

  • G

    Okulary zaczęłam nosić w takim wieku jak ty, po kilku latach stwierdziłam „czas na soczewki”. Poszłam do optyka, zamówiłam, bo nie mieli takich jakich potrzebowałam (astygmatyzm <3) i to była jedna z moich najlepszych decyzji. Od zawsze nienawidziłam okularów, więc było to dla mnie wybawienie. Z zakładaniem nigdy nie miałam problemu, pierwsza próba trwała niecałe 2 minuty. Z tego co powiedziała mi pani która mnie uczyła ich obsługi i z własnego długiego już doświadczenia wiem, że soczewki powinno się zdejmować przed demakijażem, bo powinny one mieć kontakt tylko z płynem do soczewek i kroplami do oczu, więc zmywanie makijażu wodą czy płynem do demakijażu nie jest zbyt dobrym pomysłem. Pozdrawiam :)

  • Okulary nosiłam przez całe gimnazjum i liceum, ale to były tylko takie które nosiłam raz na jakiś czas, bo moja wada wzroku(astygmatyzm i to spory ale tylko na jednym oku, a drugie całkiem zdrowe) wykluczała noszenie okularów cały czas. Potem soczewki stały się popularne i moja okulistka zdecydowała, że będą dla mnie najlepsze. Trochę się obawiałam, bo podobnie jak i Ty mam wrażliwe na dotyk oczy. Spróbowałam, nie żałuję i nie wyobrażam sobie życia bez soczewek, a raczej soczewki, bo noszę tylko jedną :D

  • Mnie też zawsze uczono, że najpierw się zdejmuje soczewki, a dopiero otem robi demakijaż. Nawet w broszurce markowych soczewek jest taka informacja. Sama nie mogę się do nich przekonać. Owszem, czasem zakładam, ale częściej chodzę w okularach, bo bardzo mi w nich do twarzy :)

  • Też jestem nowym soczewkowcem i chociaż na początku było ciężko, to teraz nie wyobrażam sobie biegania w okularach i… krojenia cebuli bez soczewek! Zawsze płakałam, kiedy czułam cebulę w drugim pokoju, teraz jestem bohaterem domu :D

  • Howard Brook

    Jakiś miesiąc temu zauważyłem że wzrok mi się psuje i wybieram się do okulisty ale cały czas zastanawiałem się co lepsze soczewki czy okulary ? Mimo że moja mama przez długi czas nosiła soczewki to jednak fakt wkładania sobie czegoś do oczu był nadal trochę straszny ;-; ale po tym artykule stwierdzam że może nie będzie tak źle ^^

  • Zuzia M.

    Soczewki nosze od 1,5 roku i czuje sie z tym fantastycznie. Wielka ulga, gdyż o wiele bardziej podobam sie sobie bez okularów i tak czuje sie pewniej oraz zdecydowana wygoda – nie martwie sie o sport, ograniczone pole widzenia, położenie sie gdzieś, pójście do kina na film 3D. Soczewki to świetna sprawa i polecam je każdemu! Dzieki nim czuje sie, jakbym nie miała wady, chociaż moje oczy na tym cierpią, a zwłaszcza ostatnio. Zawsze nosiłam miesieczne Bausch lub jednodniowe Bausch, a ostatnio kupiłam te Acuvue, o których napisałaś. Bardzo spodobał mi sie efekt, jaki dał Natural Sparkle. Niestety zauważyłam, że soczewka jest troche szorstka w stosunku do mojego oka i czesto je podrażniała. Nie zwracałam na to szczególnej uwagi, dopóki nie poszłam na badanie wzroku. Wydawało mi sie, że mam pogorszony wzrok, a tu okazuje sie, że ze zmeczenia moje oczy hmmm.. nie kontaktują! Pani doktor powiedziała, że widać żyłki na moich oczach i one powoli wrastają, a ja przypomniawszy sobie o spostrzeżeniach dotyczących Acuvue wystraszyłam sie nosić je dalej. Teraz – dla odreagowania – bede nosić soczewki bezbarwne oraz okulary, aby dać odpocząć moim zmeczonym oczom. Mimo tego mam nadzieje wrócić do tych Acuvue i nie wykluczam tego, bo mam na ich punkcie bzika! Oby tylko moje oczy troszke je przyswoiły.

    PS: Mam 15 lat i wbrew pozorom, nie trzeba mieć 18, czy tam 21 skończonych (różne wersje słyszałam), by nosić soczewki. Ja zaczełam przed 14. urodzinami i nic mi sie nie stało, znaczy… Żyje.

    A soczewki najpierw sie sciaga, a potem zmywa makijaż. Zdecydowanie, po w inny sposób soczewka „wedruje” po oku, a poprzez tarcie wacika o powieke możemy ją nawet wyciągnąć i uszkodzić podrażniając oko! Dlatego: soczewki – makijaż, soczewki – demakijaż :)

    Soczewki to wcale nie taka draka, jak sie wydaje, prawda?

    Mam też do Ciebie pytanie: które wolisz? Natural Sparkle czy Natural Shimmer?

    Przepraszam za brak „e z ogonkiem” w mojej wypowiedzi, ale klawiatura chyba ma strajk.

  • Agnieszka

    moje pierwsze soczewki były zwykłymi kolorowymi zerówkami. bardzo długo o nich myślałam, więc nie czułam tego strachu przed ich założeniem, prędzej ekscytacje, bo halo! w końcu będę mieć choć na kilka godzin wymarzony kolor oczu. oko w sumie szybko się przyzwyczaiło. pierwsze założenie trwało 5 minut, a ściągnięcie jeszcze mniej. nie sądziłam, że to takie proste, teraz obydwie czynności zajmują mi kilka sekund. jednak makijaż zmywam dopiero po zdjęciu soczewek… miałam taką sytuacje, że przecierałam wacikiem oko, otwieram i… soczewki nie ma. szukam w zlewie, na podłodze, przeszukuje wszystko co było w okolicy i ani śladu. co się okazało? gdy za którymś razem spojrzałam w lustro, kawałek soczewki (w dodatku zgiętej) wystawał mi spod górnej powieki. co najlepsze – nic nie czułam, kompletnie. teraz jestem bardzo uczulona na przecieranie oczu i tym podobne, mając soczewki…

  • Dla mnie to chyba zawsze będą okulary, szczególnie teraz, kiedy po zwykłych prostokątnych i granatowych przerzuciłam się na coś pomiędzy owalem a kocimi oczami, w dodatku w kolorze czerwonym! Nie zliczę ile zebrałam komentarzy typu „wyglądasz świetnie!”. Okulary, oprócz swojej podstawowej funkcji, są genialnym dodatkiem.
    Wittamino droga, dopiero przybyłam na twój blog i zdecydowanie planuję zostać na dłużej, ale błagam – justuj tekst. To naprawdę wiele zmienia, czasami jak patrzę na notkę, gdziekolwiek, to obojętnie jak bardzo byłabym zainteresowana tematem, brak justowania powoduje, że postanawiam jej jednak nie czytać. Szczerze wątpię, że jestem w tym osamotniona, więc przysłuży się to i twoim stałym i napływającym czytelnikom.

  • Marcin

    Do tego jak u mnie – noszącego okulary od 6go roku dochodzi problem wyglądania jak bym coś stracił (dla przyjaciół jak świnia hihi). Naprawdę soczewki by mi znacznie ułatwiły życie, ale nie daję rady żyć ze świadomością, że wyglądam jak taki prosiak z kaprawymi oczkami. Robię testy na niewierzących i dają spokój. :-)

  • Małgorzata S

    Mam wadę wrodzoną – jestem dalekowidzem; jako dziecko, miałam zeza zbieżnego w lewym oku (trochę to oko ćwiczyłam, a zez ulotnił się niepostrzeżenie, kiedy byłam nastolatką). Można powiedzieć, że tak się do okularów przyzwyczaiłam, że bez nich nie podobam się sobie. Kiedyś zastanawiałam się nad soczewkami i wtedy ktoś mnie spytał, czy widziałam kiedyś okulistę lub optyka w soczewkach kontaktowych. Wtedy odpowiedziałam bez zastanowienia, że nie; to miało mi dać do myślenia, co jest dla oka zdrowsze, jeśli nie uprawiam sportu. Dziś doszłam do wniosku, że przecież nie pytałam ani żadnego okulisty, ani optyka, który nie nosił okularów, czy nosi kontakty :D. Na soczewki nie przerzucę się z jednego powodu: koszta. Jak sobie przeliczyłam, nadal taniej wychodzą mnie okulary

  • zaczęłam w gimnazjum z okularami- tak ich nie lubiłam, że nie nosiłam prawie wcale, a ostatnią parę połamałam zahaczając o drzwi- tak bardzo zaburzały mi pole widzenia! Kilka lat soczewek… i przed wyjazdem na Teneryfę (4 miesiące temu) postanowiłam spróbować z okularami (trochę się nad tym zastanawiałam, ale oczy dawały już znać, że muszą odpocząć od lat w soczewkach, a 6cio godzinny lot i zmiana stylu życia dodatkowo zachęcały do tej zmiany) i BARDZO się cieszę z tej decyzji! Okulary teraz są tak ładne, tak lekkie i tak duże, że widzę w nich wszystko :D

  • Wybór pomiędzy soczewkami a okularami nadal pozostaje indywidualny, choć przed ich wyborem warto udać się do okulisty który udzieli nam odpowiednich porad na co warto się zdecydować i jakie są plusy i minusy obu z nich.

  • Polecam soczewki nawet na co dzień! Ja bez moich już się nie rozstaje od kilku lat, choć na początku też byłam sceptyczna. Bałam się niekomfortowego uczucia ale teraz uważam, że nie ma czego się bać :) Wiadomo, że są droższe i często trzeba wymieniać ale jak najbardziej jestem zaa :)