14 grudnia 2014

Pochodzę ze Śląska. Z Zabrza dokładnie. „To dlaczego nie mówisz po śląsku?”. Trochę mówię.

A umisz ty godać?

Dziwią się niektórzy, że nie mówię po śląsku. Nie znaczy to jednak, że nie rozumiem. Jak to możliwe? Ano tak, że u mnie w domu po śląsku się nie mówiło. Moi rodzice nie urodzili się na Śląsku i nie wychowywałam się w okolicy, gdzie mieszkało dużo Ślązaków. Ale w moim rodzinnym Zabrzu, gdy wyjdzie się w miasto, zawsze usłyszy się gwarę. Trafi się zwykle ktoś, kto pięknie mówi śląską melodią, a jej jest bardzo miło posłuchać. Kiedyś z przyjemnością oglądałam serial „Święta wojna”, w którym zasłuchiwałam się w gwarze.

Dziwne słowa

Śląski język to rzecz jasna nie tylko melodia, ale oczywiście specyficzne słowa, takie jak fuzekle czy zoki (oba znaczą skarpety), żymła (bułka), nazod (z powrotem), gruba (kopalnia), ruba (gruba), bana (tramwaj), tanksztela (stacja benzynowa), fest (bardzo) i wiele innych. Ja się typową gwarą nigdy nie porozumiewałam, ale jest kilka słów, których używaliśmy z rówieśnikami i nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to gwara. Oto kilka moich ulubionych śląskich i prawie śląskich słówek.

blank

Blank znaczy „całkiem” albo „nawet”. Coś może być blank nowe albo blank czyste. Mój tato do dziś mówi, że ma blank szybkie auto.

ryć się

Dopiero niedawno odkryłam, że to nie ogólnopolskie wyrażenie. Najczęściej spotykane w pytaniu „Gdzie się ryjesz?” (czyli pchasz) i rzucone podczas jazdy samochodem. Lubię tak czasem się odezwać do innych kierowców. Rzadko słyszą.

hasiosznupek

To moje ulubione śląskie słowo. Hasie to śmieci, hasiok to śmietnik, sznupać to szukać albo grzebać, więc hasiosznupek to ktoś, kto grzebie w śmietniku.

kobuch

Kobuch to inaczej kanar, czyli ten zły człowiek, co sprawdza bilety w autobusie.

ino

Ino znaczy tylko. „Nie mówi się ino, ino tylko” było kiedyś w śląskim dowcipie.

synek i dziołszka

Synek to chłopak, a dziołszka to dziewczyna – wiadomo. Pamiętam jak dziś anegdotę koleżanki, u której w klasie było kilkoro Ślązaków. W sali rumor, wchodzi nauczycielka i pyta, co się dzieje. Na to jedna z dziewczyn mówi „Nic, ino sie synki durś papiórami ciepajom”. To oczywiście znaczy „tylko się chłopaki rzucają papierami”.

moplik

Moplik to motocykl. Najbardziej znany jest ten ze śląskiej piosenki:

Moplikiem se jada na szychta
Moplikiem se wracom z roboty
Na gowie mom gogle Carera
Zicherkom mom spięte galoty

Na YouTube można znaleźć sobie całość tej pieśni, ale nie linkuję, bo nie znalazłam filmu w dobrej jakości.

haziel

Haziel to ubikacja. Przez wiele nieświadomych lat przekonana byłam o tym, że „idę do haźla” mówi się w całej Polsce, a nawet na świecie.

dekiel

Dekiel to słowo wcale nie nieznane i przecież obecne w słowniku języka polskiego. Ale po śląsku oznacza głowę. Zazwyczaj słyszane w uprzejmym pytaniu „W dekiel cie pizło?”, które oznacza oczywiście „Czy wszystko w porządku z twoją głową?” czy jakoś tak.

rolada

I wreszcie rolada to wcale nie deser na słodko, tylko mięso zawinięte w mięso, a dokładnie kiełbasa z boczkiem i ogórkiem kiszonym zawinięta w grube plastry wołowiny. Najlepiej smakuje w sosie z kluskami śląskimi (koniecznie z dziurką – ona jest właśnie na ten sos) i modrą kapustą. Tu jest przepis na to boskie danie. Zjadłabym.

Języki polskie

Jak widzicie, niby wszyscy mówimy po polsku, a lokalne odmiany potrafią zaskoczyć. Mnie akurat najbliższa jest ta śląska. Czy Wy też używacie jakichś dziwacznych słów ze swoich regionów? Chętnie poznam inne lokalne smaki. To nie tylko a propos tych klusków, rzecz jasna. ;)

  • Kamil Szólc

    Richtich mosz racjo! :)

    • Recht, nie racjo :-D

      • igga

        gynau, na zicher „mosz recht”

  • O, u mnie też się „ryją”! :)

  • Jacek Zięba

    Dziewczynka to będzie frelka. Dziołcha to bardziej kobieta, dziewczyna.

    Pierwsze słyszę o słowie „ruba”. Chodzi raczej o „gruba”, czyli kopalnia.

    „Kobuch” to chyba w całej Polsce kontroler. Na Śląsku to słowo oznacza bardziej drapieżnego ptaka.

    • Crimson

      Masz rację, powinno być „rubo”, a nie „ruba”. Np. „patrz jako rubo fuzekla, to je chyba na zima”

      Co do kobucha, to pierwsze słyszę, że to jakiś ptak. U mnie od kiedy pamiętam mówi się tak na kontrolera. :)

    • Kasia

      Na Pomorzu Zachodnim żadnego kobucha nie ma, jest po prostu kanar.

      • Arkadiusz

        W mazowieckiem w berzach (czyli pociągach EN57) również smigają kanarzy

    • Viennese breakfast

      Jedna literka inna, „o” nie „a” na końcu. „Rubo” znaczy gruba, a „gruba” kopalnia ;)

  • Mam podobnie, od urodzenia w Gliwicach a z gwarą cieniutko. W domu rodzinnym więcej było pyr niż kartofli, ale rolady z modrą też często bywały. :)

  • Śląska gwara ma wiele wspólnego z wielkopolską -a to za sprawą pruskiej historii.
    Co do słownictwa „bana” to …nie jest czasem pociąg? :)

    • Jeśli można uznać Wiki za w jakimkolwiek stopniu wiarygodne źródło, to: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bana – dość interesujące :)

    • Bana to z niemieckiego, może oznaczać zarówno tramwaj jak i pociąg.

    • Lena Jestem

      U mnie „bana” się mówi na stację kolejową.

    • igga

      podług mnie, bana to je tramwaj, a cug to je pociąg, cug suje po glajzach („pociąg jedzie po szynach”)

  • Wittamina skoro jesteś z Zabrza, musisz koniecznie kiedyś pojawić się na spotkaniu śląskich blogerów bloSilesia :) Zapraszam!

  • blados

    Aloha, z tych wszystkich słów na Żuławach tylko dekiel był mi znany i używany =) PS A kontroler to kanar oczywiście…

  • Dla mnie największym zaskoczeniem gdy poznałem gwarę śląską było słowo: szałot – czyli taka śląska… sałatka jarzynowa :)
    Najlepsze jest to, że również pochodzę ze śląska ale tego trochę niżej czyli z podbeskidzia.

  • Dziś w radiu usłyszałam, że komunikaty, wygłaszane śląską gwarą w komunikacji miejskiej (zdaje się, że właśnie w Zabrzu), spotkały się z protestami mieszkańców. W związku z czym Joanna Bartel musi teraz nagrywać drugą wersję „poprawną polszczyzną”. Zupełnie się nie zgadzam z tym określeniem, gwara nie jest polszczyzną niepoprawną.

    • Jacek Zięba

      W Katowicach.

  • te słowa są prze zabawne :) muszę kiedyś się tam wybrać i posłuchać tej gwary !

  • Paulina MilkyShake Migas

    w swietokrzyskiem : ‚zrywka’ tzn reklamowka taka ktora sie ‚zrywa’ jedna od drugiej :)

  • Zuzaa

    U mnie „ryć się” używa się jako „śmiać się”.

  • Dominika

    Z nas się podobno reszta Polski śmieje, że na Lubelszczyźnie mówimy ciapy, a nie kapcie. ;)

    • Też się zdziwiłam, kiedy usłyszałam to pierwszy raz.

  • Hasiomaszkietnik – u mnie się tak mówiło.
    A co do ulubionego słowa po śląsku, moim faworytem, o którym długo myślałem, że jest słowem ogólnopolskim, jest HASIOK. Czyli kosz na śmieci. Na hasie dokładniej.

    ps. w internecie żodyn nie wi, że godos po ślunsku. Żodyn!

  • Gośka

    Małopolska pozdrawia, u nas też używa się zwrotu „ryć się”. I nasze słynne „Idę na pole” zamiast „Idę na dwór”. <3

    • Kasieńka

      my na Ślunsku idymy na platz

  • No to żeś dziołcha z tom godkom pojechała.
    „Te! Nie widziołś kaj żech ciepnoł lacie?” (Ty, nie widziałeś gdzie rzuciłem kapcie?)
    „Ja, Dupnołżeś pod szrank, tak żeś był naprany” (Tak. Walnąłeś pod szafę, tak byłeś pijany)
    Z moich ulubionych to jeszcze „titek” czyli klakson, „sztrom” czyli prąd.

    Jak na grubie zatrudnioł sie gorol (czyli sosnowiok abo jaki inny warszawiok) to sie mu kozało lecieć po kibel sztromu… lotał tak bidok i pół dnia zanim sie jakoś dobro duszyczka umiłowała i mu wytuplikowoła kaj je sztrom…

  • Magda

    Chłodźze dziołcha na pole, śniygu tyle nasypało. Trza iść ku chołpie sporo, bo zaroz bedzie za zimno. U nos sie tak godo, nie bedzie inaczy.

    • Jeszcze niektórzy mówią: inakszy. :)

  • reni

    A ja dopiro co do chałupy przylazłam z pola, przebrałam brudne portki coby wyglądać na czystom i zara zrobimy sobie żarełko coby głupot już nie pleść ( żarełko czyli jedzenie, nie pleść czyli nie mówić bzdur). Pozdrawiam z podkarpacia :)

    • Żarełko i pleść znam oczywiście. Nie wiem, czy to regionalizmy – wydawało mi się, że wszędzie to znają. :)

  • Asia

    Przynieś kartofli w tytce na gzika, bo na obiedzie będzie wuchta wiary, tej!
    Pozdrawiam z Wielkopolski!

    Pochodzę z miejscowości 100 km od Poznania, w zasadzie z Lubuskiego, ale wiele słów z gwary poznańskiej używa się w moim rodzinnym domu. Do tego „pyrusy” mówią z charakterystyczną melodią (jakby ciągle się o coś pytali).

  • igga

    zamiast gdzie sie ryjesz, jo bych rzekła, kaj sie ryjesz :)

  • Wiola Kosek

    „A idze, idze bo jak cie pizna w papa to ci mycka fyrt poleci do krzykopy” ulubione ;-)

  • Karol Darmas

    Może żech sie nie doczytoł, ale niy widza sam mojego „nojgryfniejszego” słowa. „Łonacyć”. Do dzisiej śni mi sie po nocach, jak to mój łojciec godali do mie. „Idź no tam do tego łonego, tam na tym łonym leży tyn łon. Przynieś mi go sam tu.” :)

  • anonimowy gall

    A znasz „Podz na hasiok pomaszkiecic”? (przepraszam za brak polskich liter)
    I jeszcze „krauza”. Moja mama kiedys podala przepis na „moczke” kolezance z pracy i se pozartowala: „a pozniej gich krauza”. Po tygodniu kolezanka z placzem sie przyznala, ze nigdzie w sklepach nie znalazla tej gichkrauzy, a jeszcze wszyscy sie z niej smiali jak pytala… :)

  • Nikt

    „Ino”, o ile pamiętam jest nie tylko śląskie – u mojej małopolskiej części rodziny też tak mówią.

  • Ktokolwiek

    U mnie w rodzinie wpływy lwowskie. Mieszkam na Śląsku, codziennie spotykam Ślązaków, ale obcość pozostaje. Bliższy sercu wschód. Przynajmniej zrozumiem prawdziwe znaczenie „Bałakałem u rabina, że to ni jes jegu wina.”.

  • anty ślunnsk

    Jaka gwara, jakie zapożyczenia z niemieckiego ?! Ci id…ci ze śląska sa tak zafascynowani swoją „bliskością” z niemcami że wymyślili sobie że zaczną używac kilku ich słów (nie rozumiejąc i nie mówiąc normalnie po niemiecku) bo myślą że to ich zrobi ludźmi z „zachodu”. Mieszkacie na terenie Rzeczypospolitej, jesteście Polakami to mówicie po Polsku !!
    Ostatnio rozmawiam z gościem z Tarnowskich Gór o imprezach a on do mnie :
    „no jo jutro mom geburtstag” , jaki geburtstag się pytam , a on nie umiał znaleźć polskiego słowa bo on strasznym niemcem jest. Zagadałem więc po niemiecku no i cała jego Niemieckość uleciała niestety. Dlatego apeluję Ślązacy-Polacy ,nauczcie się mówić po Polsku !!

    • Ale flejm :) Nie dość, że nie niekulturalny gorol jeden, to jeszcze
      nie potrafi pisać poprawnie. Dla przykładu – „Śląska” piszemy z dużej
      litery szanowny gorolu.

      Jak słusznie zauważyłeś, acz pewnie nie zostało
      to właściwie przetrawione przez Twój „gorolski łeb”, śląski to nie
      niemiecki (tu z małej bo to nazwa języka, nie regionu). Nie dziwi mnie, że ten „gość” z Tarnowskich Gór nie zrozumiał Twojego „szwargotu”.

      Mieszkamy na terenie Rzeczypospolitej POLSKIEJ (zapomniałeś wspomnieć o tym jakże istotnym drobiazgu – spieszę z wyjaśnieniem, że Rzeczpospolita, Res Publica czy Republika to synonimy, sam mieszkam w Rzeczypospolitej czyli w Republice… Czeskiej).

      Uwaga – większość z nas, urodzonych i wychowanych na Śląsku, mówi świetnie (i pewnie lepiej od Ciebie szlachetny gorolu) po polsku. Gwary używamy, bo ją lubimy, by nie umarła. Jest ona częścią lokalnego folkloru, nadaje tej części naszego pięknego kraju swoisty koloryt, tak bardzo niedoceniany przez zaściankowych hipokrytów, gburów, niektórych goroli czy po prostu internetowych trolli.

  • Ja jestem z malopolski i sporo w mojej rodzinie elementow gwary slaskiej, mysle ze ta prostsza czesc sie w malopolsce przeplata z czystym polskim :D

  • Tomek

    Dziouchy cycki stram, chopcy idom.

  • Tomek

    A teraz wom opowiym jak Staroszek stary,
    Jednego Z Goroli slonkiej uczou (uczol) gwary.
    Staroszek do Gorola; gorolski podciepie
    Zapamiyntej to sobie , ze rynkom sie ciepie.
    A Gorol z tego wniosek wyciagnal fatalny.
    ze nogom sie rzuca – no bo jest rzut karny.
    Staroszek choc wnerwiony spokojnie rzek; „chopie,
    Jak cie w pysk pizna pomyslisz, ze rynkom sie kopie.

  • Tomek

    Formula szczynscio w Rudzie;
    dobrze jest wieczorym,
    Niy spotkac sie po ciymku (po cmoku)
    z lozartym gorolym.
    W kabzach mogli miec brzitwy lub sklogane noze,
    a nojgorsi ze wszystkich byli hotelorze.
    1960 rok.