16 stycznia 2014

W szkole nie uczą nas pisać. Uczą nas liter, ortografii, gramatyki i że tekst ma mieć wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Wow. Przepis na Pulitzera gotowy. Najtrudniej jednak jest pisać tak, żeby nasz tekst czytało się z przyjemnością. Czyli pisać prosto.

Problem z pisaniem w polskich realiach jest taki, że wszystkim się wydaje, że im bardziej zamotamy i im więcej użyjemy wielosylabowych słów, tym mądrzej. Gdy użyjesz słowa, którego w towarzystwie nikt nie zrozumie, wszyscy pokiwają głowami, a dopiero pod stołem sprawdzą na smartfonie, co to oznacza. Nie wypada pytać, nie wypada nie rozumieć, nie wypada mówić i pisać prosto. Bo panuje powszechna opinia, że prosto to prostacko. A prawda jest taka, że mądry jest nie ten, co używa trudnych słów, tylko ten, co trudne rzeczy potrafi powiedzieć prosto. Dlatego ten jeden nauczyciel na stu, który nawet chemię czy fizykę potrafi wyjaśnić tak, że i trójkowicz ją zrozumie, to wielki skarb. I to jego się w szkole szanuje.

Proste słowa

Często czytam i słyszę takie dziwactwa jak „bowiem”, „aczkolwiek”, „w związku z powyższym”, „celem”, „w prosty sposób”. Nie wspominając o zdaniach miliardkrotnie złożonych, w których autor sam pod ich koniec zdążył zapomnieć, co było podmiotem a co orzeczeniem. Robię wtedy głęboki wdech, bo wiem, że autorowi potrzebna jest pomoc. A wystarczy się zastanowić i tę samą treść wyrazić prościej. Pokażę Wam na przykładach, jak tłumaczy się z polskiego na polski. Najpierw wymienione wyżej wyrażenia-potworki:

bowiem -> bo
aczkolwiek -> ale
w związku z powyższym -> dlatego
celem otwarcia -> aby otworzyć
w prosty sposób -> prosto

Proste zdania

Niby nic takiego, a od razu robi się jaśniej, prawda? W pismach urzędowych czy innych zawiadomieniach ich autorzy szczególnie lubują się w długich słowach, zdaniach, akapitach i wszelkich innych ciągach znaków. Uwielbiają oficjalne czasowniki takie jak „uiścić”, „dokonać”, „mieć możliwość” itp. Pracowałam kiedyś w firmie, w której moim zadaniem było właśnie tłumaczyć pisma do klientów z polskiego na polski. Chyba w większości urzędów ktoś taki by się przydał.

ma możliwość niszczenia -> może niszczyć
istnieje możliwość zrobienia -> można zrobić
uiścić opłatę -> zapłacić
nie uczyniło gry ciekawej -> gra nie stała się ciekawa

Byle po polsku

No i wreszcie moje ulubione kwiatki to zdania przetłumaczone z angielskiego słowo po słowie, czyli takie, gdzie polskie wyrazy włożone są w angielską konstrukcję. Szczególnie często zdarzają się w tekstach technologicznych, bo ich źródła to zazwyczaj angielska część internetu. I wtedy mamy na przykład:

Jabłko jest owocem. -> Jabłko to owoc.
To, do czego mogę się przyznać to fakt, że -> Mogę się przyznać do tego, że
To, co mnie do niej przyciągnęło, to fajna grafika. -> Przyciągnęła mnie do niej fajna grafika.
Coś, co robi wrażenie, to opcja zdalnego robienia zdjęć. -> Wrażenie robi opcja zdalnego robienia zdjęć.
Czymś, co mnie zaskoczyło, była -> Zaskoczyła mnie
Jednak to co najlepsze to jej wygląd. -> Jednak najlepszy jest jej wygląd.

Akapit dobrze napisany

Skala szersza niż zdanie to akapit. Dobrze napisany akapit to taki, którego pierwsze zdanie podsumowuje i nakreśla całość, więc gdy ktoś szybko przegląda nasz tekst i przeczyta tylko pierwsze zdania w każdym akapicie, od razu będzie wiedział, o czym piszemy. Ponieważ pierwsze zdanie musi być wprowadzające, rzadko spotyka się akapity jednozdaniowe – musimy mieć wprowadzenie (tzw. topic sentence), a potem resztę. To dotyczy oczywiście tekstów użytkowych, np. felietonów, recenzji czy rozprawek, a w tekstach literackich można stosować inne, bardziej dowolne reguły.

Od słowa do bestselleru

Żeby nauczyć się konstruować dobre teksty, potrzebna jest właśnie praca w szerszej skali, czyli najpierw umiejętne budowanie akapitu, a potem całości tekstu. Przykłady wyżej to dopiero początek, ale kiedy już uda się wyrażać swoje myśli zwięźle i bez niepotrzebnych komplikacji, będzie to pierwszy krok do pisania przez duże P. Najlepsze narzędzia do pisania prosto – Twitter. Jeśli zmieścisz się w 140 znakach bez skrótów, obcinania przecinków i innych językowych oszustw, jesteś na dobrej drodze.

Po prostu

Szkoda, że w szkole na języku polskim ważniejszy jest życiorys Norwida niż to, żeby zrobić warsztaty z pisania dobrych tekstów. Sama bym takie chętnie poprowadziła. Pouczyłabym, jak parafrazować zdania, czyli właśnie tłumaczyć je z polskiego na polski, jak upraszczać tekst.

Jeśli zajmujesz się pisaniem albo poważnie o tym myślisz, oto Twoja najważniejsza zasada: Zawsze staraj się zastanowić, jak powiedzieć to, co chcesz powiedzieć, jeszcze prościej. A w razie pytań służę pomocą.

  • Miałam takie klienta, którego naczelnym mottem było ‚keep it simple’ i jak dodawał email dłuższy niż kilka zdań to dzwonił z prośbą, żeby mu streścić. Praca z nim to była prawdziwa lekcja pisania prosto i krótko ;)

  • Jak dorosnę to się nauczę pisać dobre teksty ;) Aczkolwiek… (dobra, żartowałem) :)

  • OdpadyBlog.pl

    Ten sam problem co z pisaniem jest w zasadzie na każdym innym przedmiocie. Uczą nas jakichś tam ogólników a to jak je potem rozwiniemy zależy od nas samych. Kwestia teraz po jakim czasie to zrozumiemy i co z tym zrobimy. Pozdrawiam.
    Tomasz Araszkiewicz

  • A jak to jest z „dniem dzisiejszym”? Czy to nie jest jakiś rodzaj pleonazmu czy czegoś takiego? I czy w pismach urzędowych/oficjalnych jest to dopuszczalna forma, a w pozostałych nie?

    • To poprawne wyrażenie, tylko niepotrzebnie skomplikowane. Jeśli chcesz pisać prosto, to go nie używaj.

      • staram się go unikać, ale raczej dlatego, że wydawało mi się wspomnianym pleonazmem. ;)

  • knx

    Tak tak, zubożmy nasz piękny język … bo przecież nowe internetowe pokolenie nie czyta i „aczkolwiek” w życiu nie widziało … bo Twitter ma za mało znaków … bo chcemy być idiotami. Dziękuję, jeśli wykorzystywanie środków stylistycznych czy bogactwa języka nazywa się dziś niemalże prostactwem a prostactwo językowe wynosi na piedestał, ja wysiadam. Idąc tym tropem teatr, opera itd. muszą być niesamowicie wprost prostackie. Przeciętny Kowalski przecież ich nie zrozumie. To przecież taniec z gwiazdami czy inne podobne produkty uznać dziś winniśmy za szczyt sztuki i kultury najwyższej. Wszak nie forma a treść wagę mieć największą winna. Nieprawdaż?

    • Nie zrozumieliśmy się nic a nic. Nie szkodzi. Tak czasem bywa. Pozdrawiam!

  • TERRI

    Myślę, że to wszystko dotyczy również mówienia….właśnie w tak prosty sposób wyrażam swoją poezję, bo chcę żeby trafiła do wszystkich, no ale niektórzy, ‚światli ludzie’, właśnie za to,, tylko mnie krytykują…ja jednak tym się w ogóle nie przejmuję i robię swoje!

  • mru

    Bardzo dobry tekst. Ja nauczyłam się używać takich skomplikowanych zwrotów na polskim właśnie. Przeważnie pisałam krótko i na temat, więc nie było mowy, żebym miała tyle słów, ile było w limicie. No to przekształcałam proste wyrażenia na bardziej złożone. Za to nie umiem oduczyć się pisania zdań wielokrotnie złożonych – to moja osobista zmora. Potrafię napisać jedno zdanie na kilka linijek.

  • Total

    Nie wiem jak Twitter (bo nie korzystam), ale dobrą szkołą są też wszelkie generatory wniosków w projektach (unijnych i nie tylko). Odbiorcą jest urzędnik (więc aczkolwiek w nawiązaniu do albowiem w związku z powyższym mile widziane), im bardziej szczegółowo opiszesz projekt, tym większa szansa, że ktoś zrozumie o co Ci tak naprawdę chodzi (i doceni to punktacyjnie), a na to wszystko masz ograniczenie np. do 1800 znaków. Zazwyczaj z pierwszej przymiarki w Wordzie (bo nikt normalny w generatorze nie pisze, bo się wywala i dramat potem jest) wychodzi tych znaków jakieś 9000. I tu zaczyna się prawdziwa walka o każdy akapit i zdanie, każdą spację, przecinek i myślnik :)

  • Mam słabość do słowa „aczkolwiek”. Nie tak, żebym jakoś patologicznie nadużywała, ale w przeciwieństwie do wszystkich tych „mądrych” wyrazów i konstruktów, akurat tego jednego używam w zdaniach mówionych naturalnie. Pisząc już się zastanawiam, czy nie będzie wyglądać głupio-mądro. Rzeczy typu „w prosty sposób” i „celem otwarcia” nie trawię, podobnie jak wszelkich „moja osoba”, „wykonać telefon”, „posiadać wiedzę”, „w dniu dzisiejszym”, itp., kiedy to jest sztuczne i nadmuchane. Ale czasem słowa w rodzaju „jednakże”, czy „wszelakie” akurat użyte z umiarem, świadomie i bez ogólnego patosu i zadęcia mogą chociażby fajnie wpłynąć na rytm tekstu. Lubię jak zdania mają rytm, melodię; zamierzone, dawkowane oszczędnie i we właściwym miejscach powtórzenia, równoważniki zdań; kiedy ktoś ładnie operuje długością zdań i słów. Za to od pierwszego wpisu pokochałam (platonicznie, rzecz jasna) Tattwę, którą odkryłam dopiero kilka dni temu.

  • zgadzam się, nie sposób użyć wyszukanych i trudnych słów, żeby tylko wypowiedż wydawała się wysoce elokwentna :D sztuką, tak jak pisałaś, jest powiedzieć rzeczy trudne w prosty sposób!
    miałam na studiach świetnego wykładowcę z filozofii starożytnej i średniowiecznej, który mówił w taki sposób, że każdy wiedział o co chodzi (a wiadomo jak to jest z filozofami i ich pomysłami ;D). a co najwąazniejsze – powtarzał tę zasadę – aby mówić prosto. To jest sztuka i świadczy o tym, że przemawiający dany temat rozumie. Ten, który powtarza „mądre słowka” mógł je wykuć na blachę i tyle (kolokwializując ;)

  • beata

    Pisac prosto jest trudno, ale Ty napisalas to tak prosto i tak przystepnie. Dziekuje

  • ja kiedyś myślałam, że aby napisać dobry tekst,należy użyć w nim kilku wyszukanych słów, jednak już od dawna wiem, że to bzdura, a pisania prosto cały czas się uczę i wiem, że kiedyś ten cel osiągnę.
    Post bardzo mi się przydał i na pewno jeszcze do niego wrócę, tylko czemu zamiast aczkolwiek ale? Ja tak lubię aczkolwiek, nie wiem czy z niego zrezygnuje:0
    pozdrawiam

  • B.

    Abstrahując od tematu, zauważyłam, że panuje tu okropnie napuszona atmosfera. Wszędzie tylko tryb rozkazujący, porady osoby wszechwiedzącej i krytyka, krytyka, krytyka.
    Moim zdaniem, powinno odróżnić się podręcznikowo nazwane „zwroty dziennikarskie”, które zostały podane (często wyświechtane, przejmowane „ze słyszenia” i jeszcze częściej używane w złym kontekście), od rzadko używanych słów czy wielokrotnie złożonych zdań, tracących swój sens w wypadku, gdyby zostały skrócone lub podzielone na krótsze. Nie wiem, dlaczego mielibyśmy robić sobie i językowi krzywdę, rezygnując z ładniejszych, bardziej wyszukanych (może nawet snobistycznych) określeń, skoro już i tak z każdej strony otacza nas lingwistyczna bylejakość i skracanie wszystkiego na siłę (a tym samym pozbawianie nas piękna, które tkwi w – także słownych – szczegółach). Nie chodzi mi tutaj o pseudointelektualne pustosłowie, a o podkreślenie treści formą. Co innego wykład, którego jednym z głównych celów jest przejrzystość wypowiedzi, a co innego tekst o charakterze literackim. Rzecz jasna, każdy ma swój ulubiony styl – jedni wolą prostotę i przejrzystość, ja natomiast lubię czasem zagubić się w gąszczu poetyckich zdań w powieści. Dlatego też za nic nie zamieniłabym Prousta oraz jego kilkunastostronicowego opisu głogu za wypowiedź traktującą o tym samym i mieszczącą się w jednym zdaniu.

    • Ten wpis nie jest o tekstach literackich, co zresztą wspomniałam. Literatura piękna to sztuka, a w sztuce jest wolność. Ja tej wolności nie zabraniam. Pozdrawiam serdecznie!

  • Ela

    Bardzo zainteresowałaś mnie tym postem. Myślę, że muszę jeszcze wiele pomyśleć o moim pisaniu.

    • Dziękuję. Myśl i ćwicz, tak najlepiej dojdziesz do sukcesu. :)

  • Jak będę bogaty to już wiem kogo zatrudnię do moich kulawych tekstów :)

  • Po prostu. Bartosz? #bang Świetny wpis jak zawsze.

  • Behinder

    Z tym upraszczaniem też trzeba uważać. Mogłabyś nieco potępić tę dziwną twitterową modę pisania „Co ten” „Co ta” :)

  • Pingback: MIEJSCA WARTE ODWIEDZENIA | Elare()

  • Pingback: Strona bierna jest przereklamowana | wittamina - najzdrowszy rozsądek()

  • R

    Dziękuję za ten (świetny) artykuł! Mam problem z pisaniem jasno i zwięźle. Podobnie jak mru, na j.polskim nauczyłam się sztucznie rozwijać zdania. W życiu codziennym mści się to potwornie. Pisanie maili jest dla mnie koszmarem, poprawiam je czasem po kilkanaście razy, by coś uprościć i nie stracić wątku. Uświadomiłam sobie zło zdań wielokrotnie złożonych, gdy porządkowałam swoje stare maile – ich czytanie, to męka!

    wittaminko, chętnie poczytam jeszcze inne praktyczne przykłady skracania zdań. Może wydasz jakiś poradnik? Taki z regułkami, jak pisać prosto (jakie części mowy używać, w jakim szyku) plus do tego ćwiczenia (koniecznie z odpowiedziami, by mieć dobry wzorzec).

    Marzę o tym, by już nigdy zalegać w odpisywaniu na maile (nikt mi nie wierzy, że aż tyle czasu je piszę). Z wielu ciekawych znajomości na forum wycofałam się, bo zwyczajnie nie mam czasu wielokrotnie redagować swoje rozbudowane wypowiedzi, w których ja sama się gubię i nie jestem w stanie dokończyć myśli.

    Ale wiecie co? Od samego artykułu wittaminki i komentarzy pod nim, aż mi się jakoś lekko udało napisać tę opinię, Mam nadzieję, że przejrzyście, choć w wielu miejscach wykazuję niebezpieczne skłonności do zdań nadmiernie rozbudowanych.

    Serdecznie pozdrawiam,
    R.

    • Wielkie dzięki za miłe słowa! Kto wie, może kiedyś napiszę coś dłuższego na papierze o pisaniu, bo widzę, że chyba jest taka potrzeba wśród społeczeństwa, by się co nieco o tym dowiedzieć. Nie mówię nie. :)

  • Pingback: Jak pisac dobre wpisy. Co radzą znani blogerzy? | VADEMECUM BLOGERA()

  • M. z Head Full of Ideas

    Ten wpis jest świetny! Nie wiem czemu DOPIERO teraz na niego trafiłam… Wiem, że sama tworzę zbyt skomplikowane zdania. W sumie całe treści, ale jakoś nie do końca ogarniałam jak to zmienić. Dzięki Twoim przykładom będzie łatwiej. Dzięki :)

    • Bardzo dziękuję! Cieszę się, że się przydał. :)

  • Niestety jako uczeń będący na końcu swojej kariery obowiązkowej edukacji – muszę przyznać, że ten tekst to esencja problemu. My uczymy się „odgadywać” jak zinterpretowali tekst autorzy opracowań przez 8 godzin tygodniowo, a 60 minut poświęcamy na pisanie, a z kolei za granicą – proporcje są odwrotne.
    I teraz pytanie do refleksji: kto pisze więcej bestsellerów – Polacy czy Amerykanie?

    • Jakub Adamczyk

      Akurat w gimbazie zawsze uczyli i uczą pisania tekstów użytkowych, włącznie ze słownictwem. Tylko młodzież się nie uczy, a twórcy podstaw programowych wychodzą założenia, że we wcześniejszych etapach edukacji uczniowie się uczyli i nie trzeba 30 razy powtarzać. Ale fakt, za dużo jest do nauki niepotrzebnych rzeczy :)

      Jeszcze sam pamiętam w gimbazie opasły zbiór ćwiczeń redakcyjnych ;)

      Poza tym nawet w wymaganiach egzaminacyjnych w wypracowaniach wyżej wymienione maniery są traktowane jako ewidentne błędy stylistyczne. Naprawdę, błędem nie są szkoły, tylko małe rozgarnięcie takich mówców ;)

  • Damian Rajzer

    W tym tekście brakuje mi tylko jednego, a zwłaszcza na końcu.
    „Mam nadzieję, że pomogłam”. Oj pomogłaś, pomogłaś!

  • Myślę że proste pisanie to niekoniecznie pisanie krótkimi zdaniami. Zdania wielokrotnie złożone mogą być łatwe i przyjemne w czytaniu, jeśli są odpowiednio logicznie i przejrzyście skonstruowane. W podanych przykładach mamy pewne zwroty, które zostały udziwnione nad potrzebę. Krótkie zdanie o nieskomplikowanej budowie, ale zawierające takie przekombinowane całostki pojęciowe, może być trudniejsze w czytaniu, niż dłuższe używające jasnych wyrażeń.

    Choć swoją drogą nauka tworzenia prostych zwrotów bardzo by się przydała urzędnikom, niektóre konstrukcje spotykane w urzędowych papierach przyprawiają o zawrót głowy.

  • Pingback: MIEJSCA WARTE ODWIEDZENIA - kobiecyklimat.pl()

  • Jak ja lubię tu wracać, gdy zaczynam pisać zbyt zawiłe zdania :)

  • Pingback: Jak pisać dobre wpisy. Co radzą znani blogerzy? - VADEMECUM BLOGERA()

  • Patrick

    Świetny post, ale ja niestety piszę pracę magisterską z filologii angielskiej i muszę stosować reguły tak zwanego ”academic writing”, a tam często trzeba pisać w zawiły sposób. Nienawidzę tego, pomijając już czytanie tego typu rzeczy… Po prostu S.H.I.T., ale został mi ostatni rok – na szczęście…

  • Skautka

    Zdania miliardkrotnie złożone- mea culpa 😐