27 marca 2014

Bycie dorosłym to nie wiek, to stan umysłu. To więcej niż fakt, że możesz legalnie oglądać filmy z gołymi paniami, nosić dowód osobisty i głosować. Znam dorosłą 13-latkę i 40-latków, którzy nadal są dzieciakami. Po czym więc poznasz, że jesteś dorosły?

Dorosłość to taki etap w życiu, o którym marzy wiele dzieci. Pamiętam jak sama nie mogłam się doczekać tego, że będę robić co chcę, późno chodzić spać, zarabiać własne pieniądze i nikt mi już nie powie „Jak będziesz starsza, to zrozumiesz” albo „Dziecko, jakież to ty masz problemy”. I choć problemy dzieci są oczywiście inne i nie znaczy to wcale, że są mało ważne, bo dla dziecka jego problem to jego cały świat, to faktycznie dorosłe życie jest trudniejsze, niż większość z nas się w młodości spodziewa.

Faktem jest, że to, z czym na co dzień zmaga się dorosły, to wcale nie miękki orzech do zgryzienia. Ale dorosłość to nie tylko problemy, to też umiejętność radzenia sobie z nimi i jeszcze trochę innej wiedzy.

1. Oprócz alkoholu, papierosów i słodyczy kupujesz też warzywa, masło i pieczywo.

Pamiętam, jak stałam w kolejce do sklepu po słodycze, gdy miałam może 11 lat i pani przede mną kupowała cebulę. Pomyślałam sobie wtedy „Na co komu cebula?”. Dziś gdy nie ma w domu cebuli, robię kryzys.

2. Pieniądze, które wydajesz na ubrania i jedzenie, zarobiłeś sam.

Łatwo jest wydawać kasę, którą się dostało od babci czy mamy. Dopóki sam jej nie zarabiasz, nie wiesz, ile pracy kosztuje zdobycie zielonego banknotu. Ta wiedza zmienia podejście do pieniędzy i do listy zakupów.

3. Wiesz, że pranie, odkurzanie, prasowanie, zmywanie i gotowanie nie robi się magicznie samo.

Póki mieszkasz z rodzicami, te rzeczy dzieją się jakby same. Może nawet wiesz, że wcale nie same, że robi je ktoś za Ciebie, ale nie do końca wiesz, kiedy i jak się one dzieją. Dopiero gdy sam zaczniesz prać, sprzątać, zmywać czy gotować, docenisz wysiłek mamy.

4. Choć raz w życiu sam umyłeś kibel.

Mycie kibla nie należy do przyjemności, ale to jedna z tych rzeczy, które po prostu trzeba robić, jeśli się nie chce mieszkać w chlewiku.

5. Częściej używasz „proszę”, „przepraszam” i „dziękuję” niż bluzgów.

To nie wstyd używać magicznych słów takich jak „dziękuję”. Od nich się nie biednieje, a przynajmniej druga osoba wie, że okazujesz jej szacunek. Coraz rzadziej je słyszymy, więc robią się coraz cenniejsze. Odwrotnie jest z bluzgami – jeśli używasz ich publicznie, nie dodaje Ci to respektu ani swagu. Wprost przeciwnie. Dlatego nie słyszymy ich na co dzień od osób, które podziwiamy. Oczywiście wulgaryzmy to też część języka, niezwykle barwna w dodatku, ale z nich trzeba umieć korzystać. Lepiej zostawić je tylko dla grona najbliższych znajomych.

6. W miejscach publicznych słuchasz swojej muzyki tylko przez słuchawki.

Im człowiek starszy, tym bardziej ceni sobie ciszę i święty spokój. Muzyka z Twojego smartfona nie interesuje nikogo poza Tobą, a jeśli serwujesz ją przypadkowym ludziom wokół Ciebie, to znaczy, że Ciebie nie interesuje nikt poza Tobą. Autobusowym didżejom mówimy gromkie NIE. Dlatego oto słuchawki – poznajcie się.

7. Ustępujesz innym miejsca, bo chcesz.

Dorosły jesteś wtedy, kiedy wiesz, że są ludzie, którzy bardziej niż Ty potrzebują pomocy, np. osoba starsza, matka z dzieckiem czy kobieta w ciąży. Ona zajmuje się tym, że zamienia jedzenie w nowego człowieka, a do tego nosi przy sobie 10- a czasem 15-kilowy ciężar. 24 godziny na dobę przez kilka miesięcy. Ona naprawdę zasługuje na to, żeby usiąść, więc gdy widzisz, że wsiada do autobusu, darujesz jej swoje miejsce. Ale Ty już o tym wiesz, bo jesteś dorosły.

8. Rozumiesz, że w życiu trzeba czasem dać, żeby móc też brać.

Wszystkie nasze relacje z ludźmi, oprócz może relacji rodziców z dziećmi, polegają na wymianie przysług. Tak już działa świat. Pomogę Tobie, a innym razem Ty pomożesz mnie. Zaproszę Cię na obiad, a potem chętnie przyjmę zaproszenie od Ciebie. Opowiem Ci o swoich problemach i marzeniach, a potem posłucham, jak Ty mi się zwierzasz. Poczęstuję się Twoją czekoladą, a kiedyś indziej dam Ci spróbować moich czipsów. Od tych, którzy tylko biorą, ludzie stopniowo się odwracają, bo świat to ciągły handel, również handel emocjami, jakkolwiek bezdusznie to nie brzmi. Na przyjaciela możemy liczyć, ale obiecujemy mu też to, że on może liczyć na nas.

9. Wiesz, że to, co publiczne i państwowe, wcale nie jest niczyje, tylko należy do wszystkich.

Jeśli na przypadkowym miejskim murze robisz napis sprejem, któremu daleko do sztuki nowoczesnej, to pewnie nie wiesz, że za jego usunięcie zapłacisz między innymi Ty. A jak nie Ty ze swoich podatków, to Twoi rodzice ze swoich. Te pieniądze można by wydać na coś przydatniejszego jak choćby nowy kawałek ścieżki rowerowej, ale dzięki Tobie trzeba za nie kupić farbę, którą zamaluje się ten wyraz, co go napisałeś przez H zamiast CH. Szkoda.

10. Drogie samochody przestają na Tobie robić wrażenie, bo wiesz, ile kosztują.

Pewnie, że super jest pojeździć porszakiem czy innym audi. Wróć! BMW, oczywiście. (Pozdro dla kumatych). Problem jest tylko taki, że jeżdżąc takim autem, musisz mieć co roku czterocyfrową kwotę, i to wcale nie z jedynką na przodzie, na takie luksusy jak OC i AC, nie wspominając o benzynce, drobnych naprawach, które nigdy nie są drobne, przeglądzie itp. Jeśli to wszystko już wiedziałeś, znaczy, że jesteś dorosły.

11. Wiesz, że w internecie są ludzie.

Chamstwo w internecie to chyba temat na oddzielny wpis, który może kiedyś powstanie, ale na razie w kilku słowach – pisanie anonimowych hejterskich komentarzy nie czyni z Ciebie kozaka. Jeśli doszedłeś już do momentu, w którym nie chce Ci się tracić czasu na pisanie negatywnych komentarzy, bo 1) nikomu on nie pomoże, 2) niepotrzebnie podniesie Ci (i innym) ciśnienie, 3) w tym czasie możesz zrobić inne, bardziej konstruktywne rzeczy; to znaczy, że już jesteś duży. Naciskasz wtedy Alt+F4 i już. Po problemie.

12. Wiesz, że nie jesteś pępkiem świata.

W Twoim życiu to Ty jesteś najważniejszy, ale nie w życiu całego świata i innych ludzi. Dlatego jeśli potrafisz uszanować czas, wysiłek i pracę innej osoby, na przykład pani, która co drugi dzień myje Ci klatkę schodową, żebyś nie nanosił sobie do domu błota, albo pana, który o szóstej rano zimą posypuje chodnik solą i piaskiem, żebyś nie wywinął orła, to znaczy, że dorosłość Cię już powitała pełną gębą. Dzień dobry.

Myślenie jest sexy

Bycie dorosłym nie dla wszystkich jest fajne ani łatwe, a przynajmniej nie na początku, bo trzeba pamiętać o tym wszystkim i po prostu myśleć. A to bywa męczące. Na szczęście myślenie jest też sexy, więc jeśli myślisz, łatwiej znajdziesz drugą połówkę albo przynajmniej kolegę czy koleżankę na miły wieczór. Ale o tym, jak to dokładnie zrobić, napiszę już kiedyś indziej. Myślcie na zdrowie!

A Ty na ile z tych 12 punktów jesteś już dorosły?

  • Julia O. (JullietteKai)

    Kochaniutka, przesadzasz z tym, że jestem dorosła. Jednak dziękuje za miłe słówka i poezje jakie tu piszesz. :*

  • Artur 

    Po 13. samodzielne wiązanie sznurowadeł #pozdrawiam

    • Możesz już iść do szkoły!

      • Ola

        Moja przyjaciółka wiąże swojemu mężowi buty lol

  • Dawid Kosiński

    Trzeba dodać punkt trzynasty: nie wspominasz o swoim wieku, bo ludzie dorośli na niego nie zwracają uwagi.

    • Artur 

      Cytujesz Polańskiego?

  • radxcell

    O proszę, ładne. Jak przerobić stary dowcip (kiedyś nie było pojęcia „mem”) na nowy artykuł. Ale całkiem sprawnie.

  • Kiwdziu

    11/12. Cholera, jestem dorosły czy co?

  • Ola

    To że wiem że coś jest drogie nie powoduje, że przestaje robić na mnie wrażenie;-))

    • To może tylko ja tak mam, że odkąd to wiem, wolę swoje niedrogie i małe auto. :)

      • Ola

        Może chodzi Ci o to, że fajne samochody nie robią takiego wrażenia bo nas po prostu na nie nie stać ;-)) I wolimy się nie jarać czymś czego nie możemy mieć. Ja uwielbiam swoją siedmioletnią Astrę, ale jakbym miała pieniądze to chętnie jeździłabym Audi Q5 ;-)))))

  • Kurczę, to ja dorosła jestem zdecydowanie za długo. Chociaż wcale tego nie czuję. Zazwyczaj czuję, że jeszcze jestem młoda i na wszystko mam czas. Teraz natomiast, po tym tekście…cholera, nadal nie czuję się dorosła. Może to właśnie dlatego, że to wszystko co napisałaś, poznałam jeszcze jako nastolatka…

    • Dorosłość to dojrzałość po prostu i szacunek dla innych ludzi. A to, że umiesz się dobrze bawić i czujesz, że całe życie przed Tobą, wcale temu nie przeczy. :)

      • Wiesz, po prostu jak patrzę na tych dorosłych, mam wrażenie, że są strasznie smutni, nudni i zgorzkniali, jakby ich życie się skończyło… a ja taka nie umiem być. Za dużo radości i nadziei we mnie, chęci do zabawy i życia. Mam nadzieję, że zostanę taka zawsze :-)

  • Prawda, sama prawda i tylko prawda – świetny post :) tylko ten punkt 11 mnie zastanawia… Wśród polskich internautów jest zdecydowanie za dużo tych nie-dorosłych ;).

  • To ja zacytuję coś Wojciecha Kuczoka:

    Myślałem: kiedy to się dzieje, dlaczego tego nie można przyłapać, dlaczego dopiero z czasem się sobie uświadamia, że się dorosło? Domyśliłem się, że ta granica musi tkwić tam, gdzie nagle przestaje się tęsknie wyczekiwać przyszłości. Tej, w której już się będzie mężczyzną z wąsami, żoną i samochodem. Tej, w której będzie się mogło w uroczystości rodzinnej uczestniczyć z prawem do kieliszka. Tej, w której się w ogóle będzie już takim starszym, imponującym. Takim, co to już nie ma wągrów i łojotoku, i niepewności ruchów. Takim, co to już wytrzymuje wzrok żeński na sobie, nie spuszcza oczu po sobie, się nie pąsowi. Takim do którego już się mówi „proszę pana”; któremu się nie każe wstawać w klasie przed chóralnym „dzieeń-doo-bry”; któremu się w tramwaju nie zwraca uwagi „gówniarzu, może byś ustąpił”. Słowem: gdy nagle się przestaje wyczekiwać przyszłości, bo już się dojrzeje do tego, żeby „im wszystkim pokazać”. Ni stąd, ni zowąd za przeszłością tęsknić się zaczyna; a im odleglejsza, tym tęskni się bardziej, choćby i najgorsze to były wspomnienia, choćby i udokumentowane w młodzieńczym dzienniku jako czas udręki. Bo się już wie, że przeszłość to jedyne, czego nigdy nie będzie można dostąpić, kupić, przekupić, ubłagać, przeżyć ponownie. Bo się wie, że już się jest w tym wieku, do którego się tęskniło w młodości, ale nikomu niczego się nie pokazało.

    […]

    Domyśliłem się, że chodzi o obecność. Że tak się człowiek przyzwyczaja od przedszkolnych lat, przez szkolne, licealne i studenckie, że codziennie ktoś sprawdza jego obecność. Wywołuje z listy i domaga się potwierdzenia: „Jestem”. Przez te wszystkie lata ktoś jest zawsze zainteresowany tym, byśmy byli. Najpierw być musimy, potem powinniśmy – niezmiennie figurujemy jednak na listach obecności. Aż wreszcie z ostatnim dniem studiów ten przywilej się kończy: odtąd nikt już naszej obecności sprawdzać nigdy nie będzie, odtąd jesteśmy światu obojętni, możemy sobie być lub nie być. Pracodawcy nie interesuje nasza obecność, tylko efektywność – idealnym dla niego układem byłoby przecież zatrudnienie efektywnych duchów.

    src: pozapsem.blogspot.com

  • Po któreś tam: proponujesz rodzicom, że coś za nich zrobisz/w czymś im pomożesz dlatego, że się o nich troszczysz, a nie dlatego, że ci kazali.
    z wszystkim sie zgadzam oprócz tego o sprzątaniu – u nas zawsze był podział i zawsze wiedziałam jak się sprząta i sama sprzątałam (choć z musu, bo nie mogłam wyjść w sobotę na podwórko zanim nie posprzątałam pokoju).

  • jestem już duża! :)))

  • Bardzo trafne :) Pod wieloma punktami mogłabym powiedzieć, że je spełniam, ale chyba jednak do końca nie mogę powiedzieć, że jestem dorosła (utrzymują mnie rodzice). Mimo to uważam, że gdy idziemy na studia i się gdzieś wyprowadzamy, wtedy trzeba stać się trochę bardziej dorosłym mimowoli.

  • Ja jestem a wcale nie chcę być.

  • Jestem dorosła na prawie wszystkie 12 punktów … nie wiem czy to dobrze, czy źle :)

  • Zgadzam się ze wszystkimi punktami :) Choć drogie samochody potrafią robić wrażenie na dorosłych i dojrzałych mężczyznach. Niektórzy z tego nie wyrastają :)

  • Nie chcę być aż tak dorosła :(

  • Domcia

    o tak, bez cebuli nie można żyć i bez czosnku ewentualnie też:)

  • Pingback: Sunday Best No. 16 | Spódnice w górę!()

  • Mateusz

    Ja mam jedynie 12 lat. W byciu dorosłym pomogło mi to, że mam 2 siostrzeńców, do których czasami jeżdżę, bo moja siostra ciągle jest w pracy i muszę się nimi opiekować. Mam wszystkie 12 punktów.

  • Mateusz G

    Ja mam dopiero 8 lat a jestem zmuszony do dorosłego życia moi rodzice
    nie żyją a ja mieszkam z bez robotną babcią i sam zarabiam na całom
    rodzine pracując na budowie zarabiam małe pieniądze :( W wieku 7 lat
    musiałem przerwać nauke i musiałem iść do pracy :( pamietajcie wszyscy
    nawet starszy od mnie rze życie dorosłe nie jest tak przyjemne jak sie
    wydaje :( Wynik 11/12 ponieważ nie jeżdrze samochodem.

    • Jerzy

      To bardzo smutne:( Ja mam 10 lat i wynik 12/12. Sprawdzałem się w innych testach i prawie we wszystkich miałem najwyższy wynik. Dwa lata temu odeszła moja 27-letnia wówczas siostra i od tego czasu mieszkam sam z jej 6-letnią córką, ale bynajmniej nie chodzę do szkoły. Pracuję jako sprzedawca w pobliskim sklepie spożywczym, kiedy mała jest w szkole. Kiedy kończy zajęcia, siedzi na świetlicy czasami do 18:00, kiedy wychodzę później z pracy, a takie sytuacje zdarzają się często. Moja pensja jest niewielka, a muszę kupować jedzenie i ubrania, płacić rachunki, kupować zeszyty i książki dla małej oraz płacić podatki za wodę i prąd. Ludzie z okolicy przyzwyczaili się, że stałem się dorosłym człowiekiem i traktują mnie właśnie jak dorosłego. Powodzenia, Mateusz, w byciu dorosłum. To naprawdę nie jest przyjemna sprawa.

  • Hdhkabz

    Pierdolenie. Przeciez to wszystko jest oczywiste